Wydanie do czytania BokRobot
Książki
Za darmoMały Chłopek
The Little Peasant
Jacob Grimm and Wilhelm Grimm
Dostosuj
Dawno, dawno temu była sobie wioska, w której wszyscy byli bogaci, z wyjątkiem jednego biednego chłopa, którego nazywano Małym Chłopkiem. Nie miał nawet krowy, a on i jego żona bardzo jej pragnęli. Pewnego dnia powiedział do niej: „Posłuchaj, mam pomysł. Nasz przyjaciel stolarz może nam zrobić drewnianą cielęcinę, pomalować ją na brązowo, żeby wyglądała jak prawdziwa, a z czasem wyrośnie i stanie się krową.” Jego żonie spodobał się ten pomysł, więc stolarz ciął i heblował drewno, pomalował cielę na brązowo i sprawił, że zwiesiło głowę, jakby jadło.
Następnego ranka, gdy krowy pędzono na pastwisko, Mały Chłopek zawołał pasterza i powiedział: „Patrz, mam tu małe cielę, ale jest jeszcze małe i trzeba je nosić.” Pasterz powiedział: „W porządku,” i podniósł drewniane cielę, zaniósł je na pastwisko i postawił na trawie.

Cielę stało tam, jakby jadło, a pasterz powiedział: „Wkrótce samo pobiegnie. Patrz, jak już je!” Wieczorem, gdy pędził stado do domu, powiedział do cielęcia: „Jeśli możesz stać i jeść do syta, możesz też chodzić na własnych nogach.
Nie będę cię znowu nosić do domu.” Ale Mały Chłopek stał w drzwiach i czekał na swoje cielę. Gdy pasterz pędził krowy przez wieś bez cielęcia, chłop zapytał, gdzie ono jest.
Pasterz odpowiedział: „Jest jeszcze tam na pastwisku i je.
Nie chciało iść z nami.” Mały Chłopek powiedział: „Och, ale muszę odzyskać moje zwierzę.” Poszli więc razem z powrotem na łąkę, ale ktoś ukradł cielę i zniknęło.
Pasterz powiedział: „Musiało uciec.” Ale chłop powiedział: „Nie mów mi tego!” i zaprowadził pasterza przed burmistrza. Burmistrz osądził, że pasterz był nieostrożny i musi dać chłopowi krowę w zamian za utracone cielę.
Teraz Mały Chłopek i jego żona mieli krowę, której tak długo pragnęli, i byli bardzo szczęśliwi. Ale nie mieli dla niej jedzenia, więc wkrótce musieli ją zabić.
Zasolili mięso, a chłop poszedł do miasta sprzedać skórę, aby móc kupić nowe cielę. Po drodze minął młyn i zobaczył kruka ze złamanym skrzydłem. Zrobiło mu się go żal, podniósł go i owinął w krowią skórę.
Potem nadeszła burza z deszczem i wiatrem, więc nie mógł iść dalej. Wrócił do młyna i poprosił o schronienie. Żona młynarza była sama i powiedziała: „Połóż się tam na słomie,” i dała mu kromkę chleba z serem.
Chłop zjadł i położył się ze swoim zawiniątkiem. Kobieta myślała, że śpi. Wkrótce przyszedł ksiądz; żona młynarza przywitała go i powiedziała: „Mój mąż jest w domu, więc wyprawimy ucztę.” Chłop to usłyszał i był zły, że dostał tylko chleb i ser.
Kobieta podała cztery rzeczy: pieczone mięso, sałatkę, ciasta i wino.

Gdy mieli właśnie usiąść do jedzenia, ktoś zapukał do drzwi. Kobieta krzyknęła: „Och, niebiosa! To mój mąż!” Szybko schowała pieczone mięso do pieca, wino pod poduszkę, sałatkę na łóżko, ciasta pod nie, a księdza do szafy w korytarzu.
Potem otworzyła drzwi i powiedziała: „Dzięki niebiosom, że wróciłeś! Co za burza—to jak koniec świata!” Młynarz zobaczył chłopa leżącego na słomie i zapytał: „Co ten człowiek tam robi?” „Och,” powiedziała żona, „biedak przyszedł w burzy i prosił o schronienie.
Dałam mu trochę chleba i sera i pozwoliłam spać na słomie.” Młynarz powiedział: „To dobrze. Ale pospiesz się i daj mi coś do jedzenia.” Kobieta powiedziała: „Nie mam nic oprócz chleba i sera.” „To mi wystarczy,” powiedział młynarz, a potem zawołał do chłopa: „Chodź i zjedz ze mną trochę więcej.” Chłop nie trzeba było prosić dwa razy; wstał i jadł.
Potem młynarz zobaczył krowią skórę na ziemi i zapytał: „Co tam masz?” Chłop odpowiedział: „Mam w środku wróżbitę.” „Czy może mi coś powiedzieć?” zapytał młynarz. „Dlaczego nie?” powiedział chłop, „ale mówi tylko cztery rzeczy, a piątą zachowuje dla siebie.” Młynarz był ciekawy i powiedział: „Niech coś powie.” Więc chłop uszczypnął kruka w głowę, aż ten zakrakał „Krr, krr!” Młynarz zapytał: „Co powiedział?” Chłop odpowiedział: „Po pierwsze, mówi, że pod poduszką jest wino.” „Mój Boże!” krzyknął młynarz i znalazł wino.
„Mów dalej,” powiedział. Chłop sprawił, że kruk znowu zakrakał i powiedział: „Po drugie, mówi, że w piecu jest pieczone mięso.” „Doprawdy!” krzyknął młynarz i znalazł pieczone mięso.
Chłop znowu uszczypnął kruka i powiedział: „Po trzecie, mówi, że na łóżku jest sałatka.” „To byłoby coś!” krzyknął młynarz i znalazł sałatkę. Potem chłop uszczypnął kruka jeszcze raz i powiedział: „Po czwarte, mówi, że pod łóżkiem są ciasta.” „To byłoby coś!” krzyknął młynarz i znalazł ciasta.
Teraz obaj usiedli razem do jedzenia, ale żona młynarza była śmiertelnie przerażona. Poszła do łóżka i zabrała ze sobą wszystkie klucze. Młynarz chciał poznać piątą rzecz, ale chłop powiedział: „Najpierw zjedzmy te cztery rzeczy, bo piąta jest czymś złym.” Więc jedli, a potem targowali się o to, ile młynarz zapłaci za piątą przepowiednię.
Umówili się na trzysta talarów. Potem chłop uszczypnął kruka w głowę, aż ten głośno zakrakał. Młynarz zapytał: „Co powiedział?” Chłop odpowiedział: „Mówi, że diabeł ukrywa się w szafie w korytarzu.”
Młynarz powiedział: „Diabeł musi wyjść!” i otworzył drzwi domu.
Wtedy kobieta musiała oddać klucze, a chłop otworzył szafę. Ksiądz wybiegł tak szybko, jak tylko mógł, a młynarz powiedział: „To prawda! Widziałem czarnego łotra na własne oczy.” Następnego ranka o świcie chłop odszedł z trzema setkami talarów.

W domu Mały Chłopek stopniowo się wzbogacał. Zbudował piękny dom, a inni chłopi mówili: „Mały Chłopek musiał być tam, gdzie pada złoty śnieg, a ludzie noszą złoto do domu łopatami.”
Potem zaprowadzili go przed burmistrza i zażądali, aby powiedział, skąd ma swoje bogactwo.
Odpowiedział: „Sprzedałem skórę mojej krowy w mieście za trzysta talarów.” Gdy chłopi to usłyszeli, chcieli czerpać te same korzyści. Pobiegli do domu, zabili wszystkie swoje krowy i zdjęli skóry, aby sprzedać je w mieście.
Ale burmistrz powiedział: „Moja służąca musi pójść pierwsza.” Gdy przyszła do kupca, nie dał jej więcej niż dwa talary za skórę.
Gdy przyszli inni, dał jeszcze mniej, mówiąc: „Co ja mam zrobić z tymi wszystkimi skórami?”
Chłopi byli wściekli, że Mały Chłopek ich oszukał. Chcieli zemsty i oskarżyli go o oszustwo przed burmistrzem. Niewinny Mały Chłopek został skazany na śmierć: miał być wtoczony do wody w beczce pełnej dziur.
Wyprowadzili go i sprowadzono księdza, aby odprawił mszę za jego duszę. Wszyscy musieli stać z daleka. Gdy chłop spojrzał na księdza, rozpoznał człowieka, który był z żoną młynarza.
Powiedział do niego: „Uwolniłem cię z szafy; teraz uwolnij mnie z tej beczki.” Właśnie wtedy przechodził pasterz ze stadem owiec.
Chłop wiedział, że pasterz od dawna chciał zostać burmistrzem. Więc krzyknął z całych sił: „Nie, nie zrobię tego!
Nawet jeśli cały świat na to nalega, nie zrobię tego!” Pasterz usłyszał go i podszedł. „Co robisz? Czego nie zrobisz?” zapytał. Chłop powiedział: „Chcą mnie zrobić burmistrzem, jeśli wejdę do tej beczki, ale ja tego nie zrobię.” Pasterz powiedział: „Jeśli to wszystko, czego trzeba, żeby zostać burmistrzem, to ja wejdę do beczki natychmiast.” Chłop powiedział: „Jeśli wejdziesz, będziesz burmistrzem.” Pasterz zgodził się i wlazł do beczki.
Chłop zamknął wieko, wziął stado pasterza i popędził je. Ksiądz poszedł do tłumu i powiedział, że msza się skończyła. Potem przyszli i potoczyli beczkę w stronę wody.
Gdy zaczęła się toczyć, pasterz krzyknął: „Całkiem chętnie zostanę burmistrzem!” Myśleli, że to chłop mówi, i odpowiedzieli: „Tego właśnie chcemy. Ale najpierw rozejrzysz się tam na dole!” I wtoczyli beczkę do wody.

Potem chłopi poszli do domu. Gdy wchodzili do wsi, Mały Chłopek cicho wjechał, pędząc stado owiec i wyglądając bardzo zadowolony.
Chłopi byli zdumieni i powiedzieli: „Chłopie, skąd pochodzisz? Czy wyszedłeś z wody?” „Tak, właśnie tak,” odpowiedział chłop.
„Zapadłem się głęboko, głęboko, aż dotarłem do dna. Wybiłem dno beczki i wypełzłem. Były tam piękne łąki z wieloma jagniętami, które się pasły, i przyprowadziłem to stado ze sobą.” Chłopi zapytali: „Czy jest tam więcej?” „Och tak,” powiedział, „więcej, niż mogłem przynieść.” Potem chłopi postanowili, że pójdą po owce dla siebie—każdy po stado.
Ale burmistrz powiedział: „Ja idę pierwszy.” Więc wszyscy poszli razem nad wodę. Właśnie wtedy małe kłębiaste chmury na błękitnym niebie, które nazywane są barankami, odbiły się w wodzie.
Chłopi krzyknęli: „Widzimy już owce na dole!” Burmistrz wysunął się do przodu i powiedział: „Zejdę pierwszy i rozejrzę się. Jeśli będzie dobrze, zawołam was.” Więc skoczył—plusk!
Woda wydała dźwięk, jakby ich wołał, i cała tłuszcza skoczyła za nim. Potem cała wieś była martwa, a Mały Chłopek, jako jedyny spadkobierca, stał się bogatym człowiekiem.

BokRobot
BokRobot brings together books and fairy tales to read and explore. Discover a growing collection, or create books and fairy tales of your own.