Jacob Grimm and Wilhelm GrimmDwaj podróżni

Wydanie do czytania BokRobot

Książki

Za darmo

Dwaj podróżni

The Two Travellers

Jacob Grimm and Wilhelm Grimm

34 sider
Uruchomiono: 2026-08-09 17:10BokRobot · Strona 1 / 35

Góry i doliny się nie spotykają, ale ludzie tak, zarówno dobrzy, jak i źli. Tak to się stało, że szewc i krawiec kiedyś spotkali się w podróży. Krawiec był przystojnym, drobnym człowieczkiem, zawsze wesołym i pełnym humoru.

Zobaczył szewca nadchodzącego z drugiej strony, a poznawszy po jego torbie, jakie rzemiosło uprawia, zaśpiewał małą, przekomarzającą się piosenkę:

"Szyj mi szew, ciągnij nić, rozsmaruj smołą, wbij gwóźdź w głowę."

BokRobot · Strona 2 / 35

Szewc nie umiał przyjąć żartu. Skrzywił się, jakby wypił ocet, i wyglądał, jakby miał zamiar chwycić krawca za gardło. Ale mały krawiec roześmiał się, podał mu swoją butelkę i powiedział: "Bez urazy.

Napij się i połknij swój gniew." Szewc pociągnął solidny łyk i burza na jego twarzy zaczęła ustępować. Oddał butelkę i rzekł: "Odezwałem się do ciebie uprzejmie.

Dobrze się mówi po piciu, ale nie po pragnieniu.

BokRobot · Strona 3 / 35

Czy pójdziemy razem?" "Dobrze" — odpowiedział krawiec — "jeśli ci odpowiada pójść do dużego miasta, gdzie jest dużo pracy." "Właśnie tam chcę iść" — powiedział szewc.

"W małym gniazdku nic nie zarobisz, a na wsi ludzie chodzą boso." Ruszyli więc razem w drogę, zawsze stawiając jedną nogę przed drugą jak łasica w śniegu.

Ilustracja do Strona 3

Oboje mieli dużo czasu, ale mało jedzenia. Kiedy dotarli do miasta, obchodzili je i pozdrawiali rzemieślników. Ponieważ krawiec wyglądał żwawo i wesoło i miał takie ładne czerwone policzki, każdy chętnie dawał mu pracę, a gdy szczęście dopisało, córki mistrzów nawet całowały go pod werandą.

BokRobot · Strona 4 / 35

Kiedy spotykał się z szewcem, krawiec zawsze miał najwięcej w swoim zawiniątku. Zgorzkniały szewc krzywił się i myślał: "Im większy łotr, tym większe szczęście." Ale krawiec śmiał się i śpiewał, i dzielił się wszystkim, co dostał, z towarzyszem.

Jeśli w kieszeniach zadzwoniło mu kilka monet, zamawiał dobrą zabawę i z radości walił w stół, aż kieliszki tańczyły. Dla niego łatwo przyszło, łatwo poszło.

Po pewnym czasie wędrówki dotarli do wielkiego lasu, przez który prowadziła droga do stolicy. Dwie ścieżki prowadziły przez niego, jedna na siedem dni podróży, a druga tylko na dwa, ale żaden z podróżnych nie wiedział, która jest krótsza.

BokRobot · Strona 5 / 35

Usiedli pod dębem i naradzali się, na ile dni powinni zaopatrzyć się w chleb. Szewc powiedział: "Trzeba się zastanowić, zanim się skoczy. Wezmę chleb na tydzień." "Co!" — powiedział krawiec.

"Wlec chleb przez siedem dni na plecach jak juczne zwierzę i nie móc się rozejrzeć? Ufam Bogu i nie będę się martwić!

Pieniądze w kieszeni są tak dobre latem, jak i zimą, ale w upale chleb wysycha i pleśnieje.

BokRobot · Strona 6 / 35

Poza tym, dlaczego mielibyśmy nie znaleźć właściwej drogi? Chleb na dwa dni wystarczy." Każdy kupił więc własny chleb, a potem spróbowali szczęścia w lesie.

Było cicho jak w kościele. Żaden wiatr nie poruszał, żaden strumyk nie szemrał, żaden ptak nie śpiewał, a żaden promień słońca nie przedzierał się przez gęste liście. Szewc nie odezwał się ani słowem; ciężki chleb ciążył mu na plecach, aż pot spływał po jego ponurej twarzy. Krawiec natomiast był całkiem wesoły. Podskakiwał, gwizdał na liściu lub śpiewał piosenkę i myślał sobie: "Bóg w niebie musi się cieszyć, widząc mnie tak szczęśliwym."

BokRobot · Strona 7 / 35

Trwało to dwa dni, ale trzeciego dnia las wciąż się nie kończył, a krawiec zjadł już cały swój chleb. Serce mu się ścisnęło, ale nie stracił odwagi. Polegał na Bogu i swoim szczęściu.

Trzeciego wieczoru położył się głodny pod drzewem i wstał następnego ranka wciąż głodny. Czwarty dzień minął tak samo. Kiedy szewc usiadł na powalonym drzewie i jadł swój obiad, krawiec mógł się tylko patrzeć.

BokRobot · Strona 8 / 35

Gdy prosił o kawałek chleba, szewc śmiał się szyderczo i mówił: "Zawsze byłeś taki wesoły; teraz możesz spróbować, co to znaczy smutek. Ptaki, które śpiewają zbyt wcześnie rano, jastrząb uderza wieczorem." Krótko mówiąc, był bezlitosny.

Piątego ranka biedny krawiec nie mógł już wstać. Ze słabości ledwo mógł mówić; policzki miał białe, a oczy czerwone. Wtedy szewc powiedział: "Dam ci dziś trochę chleba, ale w zamian wyłupię ci prawe oko." Nieszczęsny krawiec, który wciąż chciał ocalić życie, nie mógł postąpić inaczej.

BokRobot · Strona 9 / 35

Zapłakał obojgiem oczu, a potem je nadstawił, a szewc, który miał serce z kamienia, wyciął mu prawe oko ostrym nożem. Krawiec przypomniał sobie, co powiedziała mu kiedyś matka, gdy jadł potajemnie w spiżarni: "Jedz, co możesz, i cierp, co musisz." Po zjedzeniu drogo okupionego chleba wstał na nogi, zapomniał o swojej niedoli i pocieszał się myślą, że jednym okiem wciąż widzi wystarczająco.

Ilustracja do Strona 9

Ale szóstego dnia głód znów mu dokuczał. Wieczorem padł pod drzewem. Siódmego ranka nie mógł się podnieść z osłabienia, a śmierć była blisko.

BokRobot · Strona 10 / 35

Wtedy szewc powiedział: "Okażę miłosierdzie i dam ci chleb jeszcze raz, ale nie za darmo. Wyłupię za to twoje drugie oko." Teraz krawiec poczuł, jak lekkomyślne było jego życie.

Modlił się do Boga o przebaczenie i rzekł: "Rób, co chcesz; zniosę, co muszę.

Ale pamiętaj, że Pan Bóg nie zawsze patrzy biernie i że nadejdzie godzina, kiedy zły uczynek, jaki mi wyrządziłeś, na który nie zasłużyłem, zostanie odpłacony.

BokRobot · Strona 11 / 35

Kiedy było mi dobrze, dzieliłem się z tobą tym, co miałem. Moje rzemiosło wymaga, aby każdy ścieg był taki sam jak drugi. Jeśli nie będę już miał oczu i nie będę mógł szyć, muszę iść żebrać.

Przynajmniej nie zostawiaj mnie tu samego, gdy jestem ślepy, bo umrę z głodu." Ale szewc, który wypędził Boga ze swego serca, wziął nóż i wyłupił mu lewe oko.

Potem dał mu kawałek chleba do jedzenia, podał mu kij i prowadził go za sobą.

BokRobot · Strona 12 / 35

Gdy słońce zaszło, wyszli z lasu, a przed nimi na otwartej przestrzeni stała szubienica. Szewc zaprowadził tam ślepego krawca, zostawił go samego i poszedł w swoją stronę. Zmęczenie, ból i głód sprawiły, że nieszczęśnik zasnął i spał całą noc.

Gdy nastał dzień, obudził się, ale nie wiedział, gdzie leży. Na szubienicy wisiało dwóch biednych grzeszników, a na głowie każdego siedział kruk. Wtedy jeden z powieszonych zaczął mówić: "Bracie, czy nie śpisz?" "Tak, nie śpię" — odpowiedział drugi.

BokRobot · Strona 13 / 35

"To ci coś powiem" — rzekł pierwszy. "Rosa, która spadła na nas dziś w nocy z szubienicy, przywraca oczy każdemu, kto się nią umyje. Gdyby ślepi tylko o tym wiedzieli, iluż odzyskałoby wzrok, którzy nie wierzą, że to możliwe!"

Gdy krawiec to usłyszał, wziął swoją chusteczkę do nosa, przycisnął ją do trawy, aż zmokła od rosy, i umył nią swoje oczodoły. Natychmiast spełniło się to, co powiedział człowiek na szubienicy, a para zdrowych, nowych oczu wypełniła oczodoły.

BokRobot · Strona 14 / 35

Wkrótce krawiec zobaczył słońce wschodzące za górami. Na równinie przed nim leżało wielkie królewskie miasto ze wspaniałymi bramami i setką wież, a złote kule i krzyże na iglicach zaczęły błyszczeć.

Rozróżniał każdy liść na drzewach, widział przelatujące ptaki i muszki tańczące w powietrzu. Wyjął z kieszeni igłę, a gdy mógł nawlec ją tak dobrze jak kiedyś, jego serce tańczyło z radości.

BokRobot · Strona 15 / 35

Rzucił się na kolana, podziękował Bogu za okazane mu miłosierdzie i odmówił poranną modlitwę. Nie zapomniał też pomodlić się za biednych grzeszników, którzy tam wisieli, kołysząc się na wietrze jak wahadła zegarów.

Potem wziął swoje zawiniątko na plecy, wkrótce zapomniał o wycierpianym bólu i ruszył w drogę, śpiewając i gwiżdżąc.

Pierwszą rzeczą, jaką spotkał, był brązowy źrebak biegający po polach. Złapał go za grzywę i chciał na niego wskoczyć i wjechać do miasta. Ale źrebak błagał, aby go wypuścić. "Jestem jeszcze za młody" — powiedział.

BokRobot · Strona 16 / 35

"Nawet lekki krawiec, taki jak ty, złamałby mi grzbiet na pół. Puść mnie, aż urosnę. Może nadejdzie czas, kiedy będę mógł ci się odwdzięczyć." "Idź sobie" — powiedział krawiec. "Widzę, że jesteś jeszcze narowistym stworzeniem." Postukał go rózgą po grzbiecie.

Źrebak z radości wierzgnął tylnymi nogami, przeskoczył płoty i rowy i pogalopował w otwartą przestrzeń.

Ilustracja do Strona 16

Ale mały krawiec nic nie jadł od poprzedniego dnia. "Słońce wypełnia moje oczy" — powiedział — "ale chleb nie wypełnia mi ust. Pierwsza rzecz, która mi się nawinie i będzie choć w połowie jadalna, będzie musiała cierpieć." Właśnie wtedy bocian wkroczył uroczyście przez łąkę w jego stronę.

BokRobot · Strona 17 / 35

"Stój, stój!" — zawołał krawiec i chwycił go za nogę. "Nie wiem, czy jesteś dobry do jedzenia, ale głód nie pozostawia mi wyboru. Muszę ci odciąć głowę i upiec cię." "Nie rób tego" — odpowiedział bocian.

"Jestem świętym ptakiem, który przynosi ludzkości wielki pożytek, i nikt nie wyrządza mi krzywdy. Pozostaw mi życie, a może ci się w inny sposób przysłużę." "No, idź sobie, kuzynie Długonogi" — powiedział krawiec. Bocian wzbił się w górę, opuścił długie nogi i odleciał łagodnie.

BokRobot · Strona 18 / 35

"Co z tego będzie?" — powiedział sobie krawiec. "Mój głód rośnie, a brzuch pustoszeje. Cokolwiek teraz mi się nawinie, przepadnie." W tym momencie zobaczył parę młodych kaczek pływających po stawie.

"Przychodzicie w samą porę" — powiedział i chwycił jedną z nich, gotów skręcić jej kark.

Wtedy stara kaczka ukryta w trzcinach zaczęła głośno krzyczeć i popłynęła w jego stronę z otwartym dziobem, błagając go usilnie, aby oszczędził jej drogie dzieci.

BokRobot · Strona 19 / 35

"Czy nie możesz sobie wyobrazić" — powiedziała — "jak twoja matka by rozpaczała, gdyby ktoś chciał cię zabrać i zadać ci śmiertelny cios?" "Tylko bądź cicho" — powiedział dobroduszny krawiec. "Zachowasz swoje dzieci." I wpuścił jeńca z powrotem do wody.

Kiedy się odwrócił, stanął przed starym, spróchniałym drzewem i zobaczył dzikie pszczoły wlatujące i wylatujące. "Tam znajdę nagrodę za mój dobry uczynek" — powiedział krawiec. "Miód mnie orzeźwi." Ale królowa pszczół wyszła, zagroziła mu i powiedziała: "Jeśli dotkniesz mojego ludu i zniszczysz moje gniazdo, nasze żądła wbiją się w twoją skórę jak dziesięć tysięcy rozpalonych do czerwoności igieł. Ale jeśli zostawisz nas w spokoju i pójdziesz swoją drogą, wyświadczymy ci przysługę innym razem."

BokRobot · Strona 20 / 35

Mały krawiec zobaczył, że i tu nic nie wskóra. "Trzy puste dania, a na czwartym nic, to zły obiad!" Powlókł się z wygłodzonym brzuchem do miasta.

Ponieważ właśnie wybiła dwunasta, wszystko było dla niego ugotowane w gospodzie i od razu usiadł do obiadu.

Kiedy był nasycony, powiedział: "Teraz zabiorę się do pracy." Obszedł miasto, szukał mistrza i wkrótce znalazł dobrą posadę. Ponieważ gruntownie nauczył się swojego rzemiosła, niedługo potem stał się sławny.

BokRobot · Strona 21 / 35

Każdy chciał, aby jego nowy płaszcz uszył mały krawiec, którego znaczenie rosło z każdym dniem. "Nie mogę już postąpić dalej w umiejętnościach" — powiedział — "a jednak sprawy poprawiają się każdego dnia."

W końcu król mianował go nadwornym krawcem.

Ilustracja do Strona 21

Ale jak to bywa na świecie! Tego samego dnia jego dawny towarzysz szewc również został nadwornym szewcem. Gdy szewc zobaczył krawca i zauważył, że znów ma dwoje zdrowych oczu, jego sumienie zaczęło go dręczyć.

BokRobot · Strona 22 / 35

"Zanim on zemści się na mnie" — pomyślał — "muszę wykopać dla niego dół." Ale kto pod drugim dół kopie, sam weń wpada. Wieczorem, po skończonej pracy, gdy się ściemniło, zakradł się do króla i powiedział: "Królu Panie, krawiec jest zarozumiałym człowiekiem i przechwalał się, że odzyska złotą koronę, która zaginęła dawno temu." "To bardzo by mnie ucieszyło" — powiedział król i kazał następnego ranka przyprowadzić przed siebie krawca i rozkazał mu odzyskać koronę albo opuścić miasto na zawsze.

"Oho!" — pomyślał krawiec. "Łotr daje więcej, niż ma. Jeśli zrzędliwy król chce, abym zrobił coś, czego nikt nie może zrobić, nie będę czekał do rana, ale opuszczę miasto dziś." Spakował swoje zawiniątko, ale gdy był za bramą, nie mógł się powstrzymać od żalu, że porzuca swoje dobre szczęście i odwraca się plecami do miasta, w którym tak dobrze mu się wiodło.

BokRobot · Strona 23 / 35

Doszedł do stawu, gdzie spotkał kaczki. Właśnie wtedy stara kaczka, której młode oszczędził, siedziała tam na brzegu, czyszcząc sobie pióra dziobem. Od razu go poznała i zapytała, dlaczego zwiesza głowę.

"Nie będziesz zaskoczona, gdy usłyszysz, co mi się przydarzyło" — odpowiedział krawiec i opowiedział jej swoją historię. "Jeśli tylko o to chodzi" — powiedziała kaczka — "możemy ci pomóc.

Korona wpadła do wody i leży na dnie. Wkrótce ci ją przyniesiemy.

BokRobot · Strona 24 / 35

W międzyczasie rozłóż tylko swoją chusteczkę na brzegu." Zanurkowała ze swoimi dwunastoma kaczątkami i po pięciu minutach wypłynęła z powrotem z koroną spoczywającą na skrzydłach. Dwanaście kaczątek pływało wokół i podkładało pod nią dzioby, aby pomóc ją nieść.

Podpłynęły do brzegu i położyły koronę na chusteczce. Nikt nie może sobie wyobrazić, jak była wspaniała; gdy słońce na nią świeciło, lśniła jak sto tysięcy rubinów. Krawiec związał chusteczkę za cztery rogi i zaniósł ją królowi, który był pełen radości i założył krawcowi złoty łańcuch na szyję.

BokRobot · Strona 25 / 35

Gdy szewc zobaczył, że pierwszy podstęp się nie udał, wymyślił inny i poszedł do króla. "Królu Panie" — powiedział — "krawiec znów stał się bezczelny. Przechwala się, że skopiuje cały pałac królewski w wosku, ze wszystkim, co w nim jest, luźnym lub przymocowanym, wewnątrz i na zewnątrz." Król posłał po krawca i rozkazał mu skopiować cały pałac królewski w wosku, ze wszystkim, co do niego należy, ruchomym lub nieruchomym, wewnątrz i na zewnątrz. Jeśli mu się to nie uda lub jeśli zabraknie chociaż jednego gwoździa na ścianie, zostanie uwięziony dożywotnio pod ziemią.

Krawiec pomyślał: "Jest coraz gorzej! Nikt nie może tego znieść!" Zarzucił zawiniątko na plecy i wyszedł. Kiedy doszedł do spróchniałego drzewa, usiadł i zwiesił głowę.

BokRobot · Strona 26 / 35

Pszczoły wyleciały, a królowa pszczół zapytała, czy ma sztywny kark, skoro trzyma głowę tak krzywo. "Niestety, nie" — odpowiedział krawiec. "Coś zupełnie innego mnie przygniata." Opowiedział jej, czego zażądał król.

Pszczoły zaczęły brzęczeć i gwarzyć między sobą, a królowa pszczół powiedziała: "Po prostu wróć do domu. Przyjdź jutro o tej porze i przynieś ze sobą duże płótno.

Wtedy wszystko będzie dobrze." Poszedł więc z powrotem.

BokRobot · Strona 27 / 35

Pszczoły poleciały do pałacu królewskiego, prosto przez otwarte okna, wpełzły do każdego kąta i dokładnie wszystko obejrzały. Potem pospieszyły z powrotem i wymodelowały pałac w wosku z taką szybkością, że każdy, kto by to oglądał, pomyślałby, że rośnie na jego oczach.

Wieczorem wszystko było gotowe.

Kiedy krawiec przyszedł następnego ranka, cała wspaniała budowla była tam, nie brakowało ani jednego gwoździa na ścianie, ani jednej dachówki na dachu. Była delikatna, biała jak śnieg i pachniała słodko jak miód.

BokRobot · Strona 28 / 35

Krawiec starannie owinął ją w swoje płótno i zaniósł królowi, który nie mógł się jej dość napatrzeć. Umieścił ją w swojej największej sali i w zamian podarował krawcowi duży kamienny dom.

Ilustracja do Strona 28

Szewc jednak nie poddawał się. Poszedł po raz trzeci do króla i powiedział: "Królu Panie, do krawca dotarło, że na dziedzińcu zamku nie tryska żadna woda, i przechwalał się, że sprawi, iż woda wzniesie się na środku dziedzińca na wysokość człowieka, czysta jak kryształ." Wtedy król rozkazał przyprowadzić przed siebie krawca i rzekł: "Jeśli do jutra na moim dziedzińcu nie wytryśnie strumień wody, jak obiecałeś, kat skróci cię o głowę na miejscu." Biedny krawiec nie zastanawiał się długo.

BokRobot · Strona 29 / 35

Pospieszył do bramy, a ponieważ tym razem chodziło o życie i śmierć, łzy potoczyły się po jego twarzy. Gdy szedł pełen żalu, źrebak, którego uwolnił, teraz piękny kasztanowy koń, przygalopował w jego stronę.

"Nadszedł czas" — powiedział — "kiedy mogę ci się odwdzięczyć za twój dobry uczynek. Wiem, czego potrzebujesz. Wsiadaj na mnie; mój grzbiet uniesie dwóch takich jak ty."

Odwaga krawca wróciła. Skoczył jednym susem, a koń popędził pełną szybkością do miasta, prosto na dziedziniec zamkowy.

BokRobot · Strona 30 / 35

Galopował jak błyskawica trzy razy wokoło, a za trzecim razem gwałtownie padł. W tej samej chwili rozległ się straszliwy huk grzmotu.

Kawał ziemi na środku dziedzińca wzbił się w powietrze jak kula armatnia i przeleciał nad zamkiem, a zaraz po nim wytrysnęła struga wody wysoka jak człowiek na koniu.

Woda była czysta jak kryształ, a promienie słońca tańczyły na niej. Gdy król to zobaczył, powstał zdumiony, podszedł i uściskał krawca na oczach wszystkich.

BokRobot · Strona 31 / 35

Ale dobre szczęście nie trwało długo. Król miał wiele córek, każda ładniejsza od poprzedniej, ale żadnego syna. Więc złośliwy szewc poszedł do króla po raz czwarty i powiedział: "Królu Panie, krawiec nie porzucił swojej pychy.

Teraz przechwalał się, że gdyby chciał, mógłby sprowadzić ci syna przez powietrze." Król rozkazał wezwać krawca i rzekł: "Jeśli w ciągu dziewięciu dni sprowadzisz mi syna, otrzymasz moją najstarszą córkę za żonę."

"Nagroda jest doprawdy wielka" — pomyślał mały krawiec.

BokRobot · Strona 32 / 35

"Chętnie by się za nią coś zrobiło, ale wiśnie wiszą dla mnie za wysoko. Jeśli po nie sięgnę, gałąź się złamie i spadnę."

Ilustracja do Strona 32

Poszedł do domu, usiadł po turecku na swoim stole warsztatowym i myślał, co zrobić. "To niemożliwe" — zawołał w końcu. "Odejdę. W końcu nie mogę tu żyć w spokoju." Zawiązał swoje zawiniątko i pospieszył do bramy.

Kiedy dotarł na łąkę, zobaczył swojego starego przyjaciela bociana przechadzającego się tam i z powrotem jak filozof. Czasami stawał, przyglądał się uważnie żabie i w końcu ją połykał. Bocian podszedł i przywitał go. "Widzę" — zaczął bocian — "że masz na plecach swój tobołek.

BokRobot · Strona 33 / 35

Dlaczego opuszczasz miasto?" Krawiec opowiedział mu, czego zażądał król i jak nie może tego zrobić, ubolewając nad swoim nieszczęściem. "Nie pozwól, aby ci z tego powodu włosy posiwiały" — powiedział bocian. "Pomogę ci wyjść z twoich trudności.

Od dawna noszę już niemowlęta w pieluszkach do miasta. Więc tym razem mogę przynieść małego księcia ze studni. Idź do domu i bądź spokojny. Za dziewięć dni przyjdź do pałacu królewskiego, a ja tam będę." Mały krawiec poszedł do domu, a w wyznaczonym czasie był na zamku.

BokRobot · Strona 34 / 35

Wkrótce potem bocian przyleciał i zapukał w okno. Krawiec otworzył je, a kuzyn Długonogi wszedł ostrożnie i przeszedł uroczystymi krokami po gładkiej marmurowej posadzce. Miał w dziobie dziecko, które było śliczne jak aniołek, wyciągające małe rączki do królowej.

Bocian położył je na jej łonie. Pieszczotliwie je przytuliła, ucałowała i była nieprzytomna z radości. Zanim bocian odleciał, zdjął ze swoich pleców torbę podróżną i wręczył ją królowej.

Były w niej małe papierowe paczuszki z kolorowymi cukierkami i zostały rozdzielone między małe księżniczki. Najstarsza jednak nie dostała żadnej, ale dostała wesołego krawca za męża. "Wydaje mi się" — powiedział — "jakbym wygrał najwyższą nagrodę. Moja matka miała jednak rację.

BokRobot · Strona 35 / 35

Zawsze mówiła, że kto ufa Bogu i ma szczęście, nigdy nie może zawieść."

Szewc musiał uszyć buty, w których mały krawiec tańczył na uczcie weselnej. Potem rozkazano mu opuścić miasto na zawsze. Droga do lasu zaprowadziła go na szubienicę. Wyczerpany gniewem, wściekłością i upałem dnia rzucił się na ziemię. Kiedy zamknął oczy i miał zasnąć, dwa kruki zleciały z głów powieszonych i wydziobały mu oczy. W szale pobiegł do lasu i musiał tam umrzeć z głodu, bo nikt nigdy więcej go nie widział ani o nim nie słyszał.

BokRobot

BokRobot

BokRobot brings together books and fairy tales to read and explore. Discover a growing collection, or create books and fairy tales of your own.

More books you might like