Wydanie do czytania BokRobot
Książki
Za darmoPies i wróbel
The Dog and the Sparrow
Jacob Grimm and Wilhelm Grimm
Dostosuj

Pies pasterski nie miał dobrego pana. Pan pozwalał mu chodzić głodnym. Pies nie mógł już dłużej zostać, więc smutno odszedł. Na drodze spotkał wróbla, który zapytał: „Bracie psie, dlaczego jesteś taki smutny?” Pies odpowiedział: „Jestem głodny i nie mam nic do jedzenia”. Wtedy wróbel powiedział: „Drogi bracie, chodź ze mną do miasta, a zaspokoję twój głód”. Poszli więc razem do miasta.
Kiedy doszli do sklepu rzeźnika, wróbel rzekł do psa: „Zostań tutaj, a ja zdobędę dla ciebie kawałek mięsa”. Usiadł na straganie, rozejrzał się, czy nikt nie patrzy, i dziobał oraz ciągnął kawałek mięsa na brzegu, aż ten ześlizgnął się w dół.
Pies chwycił je, pobiegł w kąt i połknął. Wróbel powiedział: „Teraz chodź ze mną do innego sklepu, a dostaniesz kolejny kawałek, żebyś mógł się najeść”. Kiedy pies zjadł również drugi kawałek, wróbel zapytał: „Bracie psie, czy masz już dość?” „Tak, mam dość mięsa”, odpowiedział, „ale nie mam jeszcze chleba”. Wróbel rzekł: „I to będziesz miał, chodź ze mną”. Potem zaprowadził go do piekarni i dziobał parę bułeczek, aż się potoczyły.
Ponieważ pies wciąż chciał więcej, zaprowadził go do innej stajni i znów zdobył dla niego chleb. Kiedy ten został zjedzony, wróbel powiedział: „Bracie psie, czy już masz dość?” „Tak”, odpowiedział, „teraz przejdźmy się trochę za miasto.” Potem obaj wyszli na szosę.
Była ciepła pogoda, a gdy przeszli kawałek drogi, pies powiedział: „Jestem zmęczony i chciałbym się przespać.” „No to śpij”, odpowiedział wróbel, „a ja tymczasem usiądę na gałęzi.” Pies położył się na drodze i zasnął głębokim snem.
Gdy tak leżał i spał, nadjechał furman z wozem zaprzężonym w trzy konie, załadowanym dwiema beczkami wina. Wróbel zobaczył, że furman nie skręci, ale pojedzie po koleinie, gdzie leżał pies, więc krzyknął: „Furmanie, nie rób tego, bo cię zubożę!” Furman mruknął do siebie: „Nie zubożysz mnie”, strzelił z bata i przejechał wozem po psie, a koła go zabiły.
Wtedy wróbel zawołał: „Przejechałeś mojego brata psa i zabiłeś go. To będzie cię kosztować twój wóz i konie.” „Wóz i konie, rzeczywiście!” powiedział woźnica. „Cóż ty mi możesz zrobić?” I pojechał dalej.

Potem wróbel wczołgał się pod płachtę wozu i dziobał w ten sam otwór od szpuntu, aż szpunt wyleciał, i całe wino wyciekło, a woźnica tego nie zauważył.
Ale kiedy spojrzał za siebie, zobaczył, że wóz kapie, spojrzał na beczki i zobaczył, że jedna jest pusta.
„Nieszczęsny jestem!” – zawołał. „Jeszcze nie dość nieszczęśliwy” – powiedział wróbel i przyleciał na głowę jednego z koni, i wydziobał mu oczy. Gdy woźnica to zobaczył, chwycił siekierę i chciał uderzyć wróbla, ale wróbel wzleciał w powietrze, a on trafił konia w głowę, i koń padł martwy.
„Och, cóż ze mnie za nieszczęśnik!” – zawołał. „Jeszcze nie dość nieszczęśliwy” – powiedział wróbel. Gdy woźnica pojechał dalej z dwoma końmi, wróbel znów wczołgał się pod przykrycie i wyjął czop z drugiej beczki, więc całe wino się wylało.
Kiedy woźnica to zobaczył, znowu zawołał: „Ach, cóż ze mnie za nieszczęśnik!” Ale wróbel odpowiedział: „Jeszcze nie dość nieszczęśliwy” i usiadł na łbie drugiego konia, i wydziobał mu oczy.
Woźnica podbiegł i podniósł siekierę, by uderzyć, ale wróbel wzleciał w powietrze, a cios trafił konia, który upadł. „Ach, cóż ze mnie za nieszczęśnik!”
„Jeszcze nie dość nieszczęśliwy” – rzekł wróbel i usiadł na łbie trzeciego konia, i wydziobał mu oczy.
Woźnica w swojej wściekłości zamachnął się na wróbla, nie patrząc, i zabił swojego trzeciego konia. „Och, jakiż jestem nieszczęśliwy!” – zawołał. „Jeszcze nie dość nieszczęśliwy” – odpowiedział wróbel. „Teraz sprawię, że będziesz nieszczęśliwy w swoim domu” i odleciał.
Woźnica musiał zostawić wóz i pełen gniewu i irytacji wrócił do domu. „Ach” – powiedział do żony – „jakież nieszczęścia mnie spotkały! Moje wino wyciekło, a wszystkie trzy konie są martwe!” „Niestety, mężu” – odpowiedziała – „jaki złośliwy ptak wleciał do domu!
Zebrała wszystkie ptaki na świecie, i spadły na nasze zboże tam na górze i pożerają je.”
Potem poszedł na górę, a w stodole siedziały tysiące i tysiące ptaków, które zjadły całe zboże, a wróbel siedział pośrodku nich.
Wtedy woźnica zawołał: „Och, jakimże jestem nieszczęśliwym człowiekiem!” „Jeszcze nie dość nieszczęśliwym!” odpowiedział wróbel. „Woźnico, będzie cię to kosztować życie,” i wyleciał. Wtedy woźnica stracił cały swój majątek.
Zszedł na dół do pokoju, usiadł za piecem, wściekły i rozgoryczony. Wróbel usiadł na zewnątrz przed oknem i zawołał: „Woźnico, będzie cię to kosztować życie”. Wtedy woźnica porwał siekierę i rzucił nią w wróbla, ale tylko rozbił okno i nie trafił ptaka.
Wróbel wskoczył teraz do środka, usiadł na piecu i zawołał: „Woźnico, będzie cię to kosztować życie”. Woźnica, szalony i ślepy z wściekłości, rozwalił piec na dwoje. Gdy wróbel przelatywał z miejsca na miejsce, to samo spotkało wszystkie sprzęty domowe – lustro, ławki, stół, a w końcu ściany jego domu – jednak nie mógł trafić ptaka.
W końcu jednak złapał go ręką. Wtedy jego żona zapytała: „Mam go zabić?” „Nie” – krzyknął – „to byłoby zbyt łaskawe. Umrze o wiele okrutniej.” I wziął go, i połknął w całości.
Ale wróbel zaczął trzepotać w jego ciele i znów wleciał do ust mężczyzny. Potem wyciągnął głowę i zawołał: „Woźnico, to jeszcze będzie cię kosztowało życie.” Woźnica podał siekierę żonie i powiedział: „Żono, zabij ptaka w moich ustach.” Kobieta uderzyła, ale chybiła i trafiła woźnicę prosto w głowę, tak że padł martwy.

Ale wróbel wzleciał i odleciał.

BokRobot
BokRobot brings together books and fairy tales to read and explore. Discover a growing collection, or create books and fairy tales of your own.