Przebaczający

Wydanie do czytania BokRobot

Książki

Za darmo

Przebaczający

1 rozdziały · 3069 słów
Uruchomiono: 2026-09-09 01:11BokRobot · Strona 1 / 10

Religia, powiedział człowiek z kopalni, czasem przypomina mi jeden z tych nowych prochów strzelniczych; nie wiadomo, kiedy wybuchnie ani kogo wysadzi w powietrze.

Myślałem wtedy o Radwayu i Billskym: „Złym” Radwayu, tym, który pobił Ellisa w Borromeo i zastrzelił Fargue’a O’Leary’ego. Na pewno o nim słyszałeś. Wszyscy o nim kiedyś słyszeli, a potem cała ta gadanina jakoś wygasła. Z czasem sam Radway zniknął. To Billsky go wykończył.

Ilustracja do Przebaczający

Billsky był małym, poważnym, owłosionym facetem, niewiele wyższym niż łokieć Radwaya; dobrym człowieczkiem, który nigdy nikomu nie sprawiał kłopotu. Zawsze wydawał się, w pokorny sposób, zdziwiony istnieniem w ogóle, a swoim udziałem w nim w szczególności. Mężczyźni go lubili. Był strasznie dobroduszny, ale miał to samo poczucie humoru co Apacz. Prymitywny, oto kim był. Był w części Rosjaninem i miał prymitywne imię, którego nikt nigdy nie próbował wymówić. Billsky było wystarczająco blisko.

Prawie nigdy nie wchodził w drogę Radowi, chociaż kręcił się w tym samym towarzystwie. Rad był w centrum, rozumiesz, a Billsky po prostu krążył na obrzeżach. Później jednak mocno się ze sobą splątali.

Zaczęło się od dziewczyny, oczywiście, dziewczyny z Borromeo. Nie ma potrzeby podawać imion. Była miłą dziewczyną i ładną dziewczyną, jedną z wielu, dzięki Bogu. Nikt nawet nie podejrzewał, że Billsky ją polubił, dopóki nagle nie wyjechała i już jej nie widziano, a jej rodzina się wyprowadziła. Przypisano to Radowi, a on nie zaprzeczył; tak jakoś się uśmiechnął i wyglądał na znaczącego. Znasz ten typ. Potem Billsky o tym usłyszał. Pracował wtedy w Joyeux, bo to było zanim przeprowadzono nawadnianie i wszystko było pod bydło. Wysłał wiadomość do Radwaya. „Przyjdę cię zabić” – brzmiała wiadomość – „jak tylko dostanę wypłatę. Nie odchodź”.

Cóż, to był cały Billsky i większość mężczyzn uważała to za świetny żart. Radway tak. „Za kogo ten mały szczur mnie ma?” – powiedział. „Chyba mu się nie spieszy. Będę miał trochę czasu na czekanie”. Większość mężczyzn też tak myślała, ale nie wszyscy.

BokRobot · Strona 2 / 10

Tymczasem Billsky trzymał się swojej pracy, dopóki nie mógł odejść bez sprawiania niedogodności. Potem dostał wypłatę. Zatopił każdego dolara z zarobku w ładnym kucyku, szybkim biegaczu. I zjechał te osiemdziesiąt mil do Borromeo, jak ogień w trawie.

Zakłady były oczywiście wszystkie na Rada. Mówiono, że uważa Billsky’ego za zbyt dobry żart, żeby do niego strzelać; po prostu trochę go poturbuje, jeśli będzie sprawiał kłopoty, i pozwoli mu odejść.

Dwadzieścia mil przed Borromeo Billsky musiał zatrzymać się u kaznodziei. I tam nawrócił się.

Tak, to fakt; dostał to z dnia na dzień. Co powiedział kaznodziei albo co kaznodzieja mówił do niego, nie wiem. Nawet nie zaczynam wiedzieć.

Ilustracja do Przebaczający

Ale Billsky poszedł pieszo na pustynię, może pięć mil; a to wokół jest w dużej mierze pustynia. Nie miał ze sobą nic poza bronią, z którą miał zastrzelić Radwaya, i Biblią. Położył je oba pod krzakiem szałwii i całą noc klęczał przed nimi, czekając, aż Pan zacznie do niego mówić. Na pustyni nocą nie ma wiele, wiesz, tylko gwiazdy; a za nimi niebo, które sprawia, że nawet planety wyglądają tanio. Pan musiał postąpić z Billskym po swojemu, bez strachu i względów, bo o świcie wrócił chwiejnym krokiem do kaznodziei, zlany potem i rosą. Miał przy sobie tylko Biblię.

„Wierzę” – powiedział do kaznodziei – „i jak mam nadzieję na przebaczenie, tak przebaczam człowiekowi, którego chciałem zabić. Powiedz mu to ode mnie” – powiedział – „ale jest mi dane” – powiedział Billsky – „że nie zbawię duszy, dopóki nie powiem mu tego sam. Więc powiedz mu też, żeby na mnie poczekał, bo jadę mu przebaczyć”. Potem runął jak kłoda u stóp kaznodziei.

Ten stary człowiek był prawdziwym chrześcijaninem i położył Billsky’ego do łóżka i zaopiekował się nim jak ojciec. Nigdy wcześniej nie miał tak całkowitego, nawróconego na gorąco wyznawcy i był tym tak poruszony i podekscytowany, że osiodłał swojego starego konia i sam pojechał do Borromeo, aby przekazać Radwayowi wiadomość o przebaczeniu.

BokRobot · Strona 3 / 10

Byłem w Dulutha, z kilkoma innymi facetami, oglądając jakieś nowe siodła, które tam miał; Rad też tam był i toczyła się niezła rozmowa o tym i owym. Ktoś musiał powiedzieć staremu kaznodziei, gdzie jest Rad, bo zatrzymał swojego starego białego konia przed Duluthem i „Panie Radway!” – zawołał wysokim głosem – „Panie Radway! Mam dla pana wiadomość”.

„Cześć!” – powiedział Rad, mrugając do swoich kumpli – nie byłem jednym z nich – „Czy Billsky przyjeżdża ze swoją bronią? Muszę się przygotować do ukrycia”. I był śmiech.

Siedząc prosto na starym koniu jak Indianin, stary kaznodzieja podniósł głowę i zdjął kapelusz. Jego białe włosy lśniły w słońcu. Wydawało się, że na jego twarzy świeci coś więcej niż słońce. „Panie Radway” – mówi – „wiadomość, którą przynoszę, jest wiadomością o przebaczeniu. Nie ma się pan czego bać ze strony Billsky’ego. Przebacza panu. I miałem panu powiedzieć, że nie spocznie, dopóki sam nie zapewni pana o tym przebaczeniu. I niech Pan zmiłuje się nad panem” – powiedział stary człowiek, włożył kapelusz i odjechał. Daję słowo, nigdy nie słyszałem, żeby u Dulutha było tak cicho! Nie było żadnego dźwięku, dopóki Radway nie złapał oddechu i nie zaczął przeklinać.

Zabawne, co potrafi człowieka wyprowadzić z równowagi, co? Sam pomysł, że Billsky chce mu przebaczyć, doprowadził Rada do szału!

Billsky był chory u kaznodziei przez jakiś czas. Wszedł do Borromeo, wyglądając dziwniej i bardziej owłosiono niż kiedykolwiek, i po prostu zjedzony żywcem pragnieniem przebaczenia Radowi. „To nie o niego mi chodzi” – wyjaśniał swoim ostrożnym sposobem – „on i tak dostanie to, co mu się należy; to o mnie” – powiedział. „Jak mam zbawić duszę, jeśli mu nie przebaczę?”

„Cóż, nie możesz mu jeszcze przebaczyć” – powiedział mężczyzna, z którym rozmawiał, jakby go uspokajając. „Nie ma go tutaj. Jest na nowej robocie: kierownikiem w Llindura i wyjechał w zeszłym tygodniu”.

„Och!” – powiedział Billsky. Rozejrzał się dookoła, jakby zaskoczony i urażony. „Och! Czemu to zrobił?”

„Nie zrobił tego, bo się ciebie bał, stary druhu” – powiedział drugi mężczyzna, śmiejąc się, aż go bolało – „jeśli tak myślisz”.

BokRobot · Strona 4 / 10

Billsky wyglądał na jeszcze bardziej urażonego. Miał duże, oczy jak u collie na swojej owłosionej twarzy, a teraz wypełniły się łzami. „Czemu miałbym tak myśleć?” – powiedział poważnie. „Ja tylko chcę mu przebaczyć. Ja tylko chcę mu powiedzieć, że mu przebaczam”. I odszedł, cały zdziwiony przekornością rzeczy w ogóle.

Trzymał się raczej niewidocznie i cicho w Borromeo przez kilka dni; a potem zobaczyłem, że wygląda na strasznie zadowolonego z siebie. „Gray Thomas” – powiedział mi – „jedzie do Llindura z mułami i weźmie mnie ze sobą. Więc teraz będę mógł przebaczyć Radwayowi” – powiedział – „i zdjąć to z mojego sumienia”.

Pojechał do Llindura z mułami. Kiedy tam dotarł, odkrył, że Rad został wysłany dzień wcześniej do Sageville z grupą cieląt.

Został w Llindura tydzień, prawie zbyt zmartwiony, żeby zarobić na utrzymanie, czekając na Radwaya. Radway nie przyjechał. Pod koniec tygodnia wyruszył do Sageville. W połowie drogi spotkał resztę ekipy Rada, wracającą. „Rada ugryzła gorączka złota” – powiedzieli Billsky’emu – „i pojechał w kraj Altanero z człowiekiem, którego poznał w Sageville. Szef będzie na niego wściekły”. Billsky wyglądał na jeszcze bardziej zasmuconego.

„Czy wiedział, że na niego czekałem?” – powiedział.

„Nie” – powiedzieli – „skąd miał wiedzieć?”

No tak, skąd miał wiedzieć? Ale wierzę, że wiedział. Widzisz, przebaczenie Billsky’ego działało mu na nerwy.

W Sageville było blisko, że Radway zostanie przebaczony wbrew sobie. Właściwie wyjechał jednym końcem miasta ze swoim nowym partnerem, gdy Billsky wjeżdżał drugim.

BokRobot · Strona 5 / 10

Faceci śmiali się z Billsky’ego; ale go lubili; i może zaczęli się zastanawiać. Tak czy inaczej, Billsky został w Sageville tydzień, sprzedając kucyka i kompletując ekwipunek. Kiedy pytali go, po co mu ekwipunek poszukiwacza, tylko patrzył na nich ze zdziwioną, urażoną miną i mówił: „Jak to po co, żeby jechać za Radkiem i mu przebaczyć, oczywiście. A wy co myśleliście?”. Wkrótce przestali się śmiać. To wyraz twarzy Billsky’ego ich powstrzymał. Wiesz, jak dziwnie wyglądają dla nas brązowe i żółte twarze? To dlatego, że wyraz nigdy się nie zmienia. Billsky zaczął wyglądać dziwnie, jak Chinek albo Indianin; miał w tamtych dniach tylko jeden wyraz, wyryty na jego owłosionej twarzy, jakby go tym napiętnowano.

Zdobył dwa osły i prowizoryczny ekwipunek i pod koniec tygodnia wyruszył, śledząc Radwaya w głąb Altanero. Na trzy dni przed jego wyjazdem wóz mułowy wyruszył do Seear; dogonił Radwaya i jego partnera, a woźnica powiedział mu, że jego przebaczający jedzie za nim. Więc widzisz, Rad wiedział.

Czy kiedykolwiek widziałeś wejście do Altanero: Bramy Altanero? Jest pustynia, są wzgórza, są kaniony; i jest Altanero. Po tej stronie Bram wciąż jesteś kimś, masz pracę do wykonania, pieniądze do zdobycia i dziewczyny do całowania: cokolwiek, jeśli to znajdziesz. Po drugiej stronie Bram jesteś nikim, niczym. Po prostu wychodzisz. Tak, po prostu wychodzisz. To jak umieranie za życia. W ogóle się nie liczysz; i dość często umierasz śmiercią martwą.

BokRobot · Strona 6 / 10

Czy widziałeś kiedyś Bramy? Idziesz dalej i dalej w upale, z dala od Sageville, Seear i wszystkiego, co znasz. Zostają płasko za tobą, ginąc w upale. Nie widzisz ich, jeśli się odwrócisz i spojrzysz. Nie widzisz niczego. Nawet szałwia się przerzedza i znika. Wszystko to kurz. Potem przed tobą, bardzo daleko, widzisz coś złotego. Wznosi się wyżej, stopniowo – och, tak wolno! i widzisz, że to skały, wielkie złote skały. Wznoszą się, i wznoszą, i wznoszą. Pewnego dnia odkrywasz, że są za tobą, a także przed tobą: tylko złote skały; chyba że to czerwone skały albo zielone skały, albo skały jak czyste czarne szkło. Znałem kilka dziwnych chwil, ale nie ma nic dziwniejszego niż moment, kiedy w końcu do ciebie dociera, że przez mile i mile we wszystkich kierunkach jest tylko to – skały – jak świat surowo wycięty z kamieni szlachetnych i pozostawiony na śmierć.

W Altanero jest niewiele studni: niewiele znanych. Podróżujesz obok i zgodnie ze studniami. Radway skręcił ze szlaku z Seear w wzgórza, kierując się do pierwszej studni. Tydzień później Billsky podążał tą samą trasą. Każdej nocy obozował przy jednym z zimnych ognisk Radwaya; i każdej nocy klękał w popiele i modlił się. Czasem modlił się godzinę, albo dwie, albo trzy, pod ogromnymi gwiazdami; ale zawsze o to, żeby szybko dogonić Rada, przebaczyć mu i zdjąć to z sumienia. Nie martwił się. Był po prostu niecierpliwy. Wiedział, że prędzej czy później musi natknąć się na Rada w Altanero. Potem spał, jadł i ruszał dalej, śpiewając hymny osłom: „Zielone Góry Islandii”, najprawdopodobniej.

Raz, w martwym popiele, znalazł złamany uchwyt rondla. Był tak zadowolony, że zabrał go ze sobą, jak maskotkę. Wydawało się, że stawia go w kontakcie z Radwayem: przybliża szczęśliwą chwilę przebaczenia.

A Radway? Cóż, tutaj mnie masz.

Altanero to zły kraj do podróżowania, jeśli masz coś na nerwach. Przejechałem przez kilka mil tego raz, gdy miałem coś na sumieniu: chore dziecko dwieście mil dalej; i mówię ci, trzeciego dnia widziałem dzieciaka wszędzie. Ale Radway – nie mogę go do końca wytłumaczyć. Zastanawiam się, czy widział dziewczynę, która to wszystko zaczęła.

Billsky dotarł do pierwszego wodopoju sześć dni za Radkiem; zyskał dzień.

BokRobot · Strona 7 / 10

Rad i towarzystwo zużyli znaczną część wody w tej dziurze. Skurczyła się, a na jej brzegu, wypieczonym na twardo i biało jak glina, były odciski stóp ludzi i osłów. Billsky wybrał odciski stóp Rada i pogłaskał je, był tak zadowolony. Odpoczął przy wodzie kilka godzin i odświeżył swoje osły. Potem ruszył dalej.

Między pierwszą a drugą studnią kraj się otwiera. To nie tylko sterta skał. To mesy wznoszące się z martwego poziomu kurzu jak zużyte fundamenty wież, katedr i miast, pasmowane w różu, fiolecie i złocie. Na większość z nich nie mógłbyś się wspiąć bardziej niż na zewnętrzną stronę wieżowca. Ale Billsky znalazł taką, na którą mógł się wspiąć, i wszedł na nią. Zobaczył na szczycie jakieś suche, trawiaste zielsko i chciał je dla Sarah, jednego z osłów, które chorowało. Na szczycie znalazł coś więcej niż trawę. Znalazł grób. Nie wiedział oczywiście czyj; nikt nie wie ani się nie dowie.

Dał trawę Sarah; ale następnego dnia umarła. Billsky był strasznie zraniony i zasmucony, zawsze tak dbał o zwierzęta. Nigdy nie zdał sobie sprawy, że Sarah była po prostu wykończona: nie wytrzymała tempa.

Przy drugim wodopoju był tylko cztery dni za Radkiem.

Odpoczął trochę, zmartwiony osłem; i nadrobił stracony czas modlitwą. Potem ruszył dalej, w tym strasznym tempie, doganiając Rada mila za milą, pragnąc mu przebaczyć. To długi odcinek do trzeciej studni. Billsky zyskał na nim dwa dni. Nie mogę zgadnąć jak. Powiedział mi, że skracał sobie drogę przez kaniony i że zawsze okazywały się właściwe; i że cały czas śpiewał „Trzymaj fort, bo nadchodzę”.

Znalazł trzecią studnię zanieczyszczoną i zmniejszoną. Na odcinku błota Rad napisał patykiem: „Jeśli będziesz mnie dalej śledził, zastrzelę cię przy pierwszym spotkaniu”. Skąd wiedział, że Billsky jest tak blisko? Może poprzedniej nocy widział jego ogień. Billsky przeczytał napis i był strasznie zraniony i zasmucony. „On nie rozumie” – powiedział – „że jadę mu przebaczyć. To dlatego go śledzę”. Modlił się pół nocy i następnego dnia ruszył szybciej niż kiedykolwiek.

BokRobot · Strona 8 / 10

Niewielu dotarło tak daleko w głąb Altanero jak do czwartej studni. Trudno ją znaleźć. Na długo przed tym, zanim Billsky do niej dotarł, zobaczył plamkę na niebie; to był wielki ptak, krążący w małych, powolnych kółkach. Pod nim była czwarta studnia.

To była całkiem spora sadzawka, gdy Billsky do niej dotarł. Były wokół niej krzaki i włóknista trawa. Trzy osły karmiły się na krzakach, a był tam rozbity mały namiot. Z namiotu wyszedł mężczyzna, a gdy zobaczył Billsky’ego, podniósł ręce.

„Nie strzelaj” – powiedział – „Nie jestem Radway. Nie masz ze mną żadnego zatargu”.

„Ani z nim” – powiedział Billsky. „Przyjechałem mu przebaczyć. Gdzie on jest?”

„Poszedł” – powiedział mężczyzna – „chyba oszalał. Pcha się dalej sam. Przedwczoraj zachorowałem. Mieliśmy tu odpocząć, a potem rozejrzeć się ostrożnie, zawsze w zasięgu tej wody. Dziś rano wyszedł i wspiął się na tamte skały. Potem wrócił i powiedział, że musi iść dalej, że nie może czekać. Poszedłem go zatrzymać, a on mnie powalił. Popatrz tutaj”. Mężczyzna był bliski płaczu; odwrócił twarz i Billsky zobaczył wielką czarną opuchliznę na jego szczęce. „Poszedł dalej” – powiedział – „jakby gonił go diabeł. A diabłem jesteś ty!”

Billsky był najłagodniejszym małym owłosionym człowieczkiem; a teraz i on był bliski płaczu. „On mnie nie zna” – powiedział bardzo smutno – „ale będzie dobrze… Co tam jest?” – powiedział, wskazując dalej.

„Bóg wie, który to stworzył” – powiedział mężczyzna – „z resztek piekła. Ale nikt inny nie wie, bo nikt tam nigdy nie był”.

„Będzie dobrze” – powtórzył Billsky. „Pójdę za nim, przebaczę mu i przyprowadzę go z powrotem”.

Zaczął to robić, biorąc jednego z osłów Rada, które były świeższe niż jego; i był pewien, że tym razem dogoni Rada.

Nie wiem dokładnie, co się tam wydarzyło, za ostatnią wodą. Jedno, że nigdy tam nie byłem. Wnoszę, że Billsky po prostu pchał się dalej jak zwykle, podążając śladami Rada. Podążał nimi łatwo: jedyne odciski stóp w promieniu stu mil! Po drodze śpiewał „Chwała mnie”, bo w końcu będzie mógł przebaczyć Radowi.

BokRobot · Strona 9 / 10

Wielki ptak na niebie odłączył się od wodopoju i podążył za Billskym. Były tylko te dwie poruszające się rzeczy dla niego do zobaczenia: Radway przed nimi, szalony, by uciec przed Billskym, i stary Billsky, szalony, by mu przebaczyć, i śpiewający pieśń chwały.

Billsky nie mógł mi wiele powiedzieć o tej części. Po prostu szedł dalej, i dalej, i dalej. Czasami, powiedział, były gwiazdy. Miejsce było tak ciche, że zaczął myśleć, że słyszy ich blask: rodzaj syczenia, jak łuk elektryczny, co, oczywiście, wiedział, że to głupota. Czasami było tylko słońce, wielki ogień, jakby było przymocowane do ziemi i wypalało z niej całe życie. Były skały, oczywiście, ale niewiele o nich pamiętał: tylko jeden wielki czarny wąwóz i poświatę w jego ścianach. Poświata była turkusem ze złotymi żyłkami, po prostu wystającym z tego klifu, tak że można by go było podważyć wykałaczką. Billsky nie mógłby ci powiedzieć, gdzie to było, nawet gdybyś mu zapłacił. Nie myślał o niczym innym, tylko o przebaczeniu Radowi.

Potem, z hałasem, mówi, jakby grzmot ognia karabinowego, ten wielki ptak spadł z nieba jak kamień, przeleciał obok niego i usiadł tuż przed nim. Leżał tam martwy osioł i pusta puszka po wodzie. Ale Radway poszedł dalej. Billsky ruszył za nim, śpiewając potężnie; ale jego głos nie robił wiele hałasu.

Potem przed nim rozległ się mały trzask. Coś przeleciało obok Billsky’ego z gwizdem i odłupało maleńki płatek ze ściany kanionu. Billsky zatrzymał się i spojrzał na płatek leżący u jego stóp, tak ładny jak różowy płatek róży. Wiedział, że odłupała go kula i że znalazł się w zasięgu strzału Radwaya. Wydał okrzyk radości. „To ja, Rad!” – krzyknął. „Jadę ci przebaczyć!” Ale Radway się nie zatrzymał. Szedł dalej, jakby oszalał; a za nim szedł człowiek, który go zabijał: człowiek, który tylko chciał mu przebaczyć.

Było więcej strzałów. Billsky powiedział, że Rad strzelał do niego przez całe popołudnie, ale z powodu refrakcji nie został trafiony ani razu. Poza tym Rad się rozpadał. Kiedy raz zawiodą ci nerwy, w Altanero rozpadasz się szybko.

Ilustracja do Przebaczający

Był wieczór, kiedy Billsky go dogonił.

BokRobot · Strona 10 / 10

Znasz wieczór na Altanero? Słońce jest na krawędzi rzeczy, wielkie jak płonący dom. Wszystkie skały na chwilę stają się czyste jak szkło. To tak, jakby światło przechodziło przez nie na wskroś i wychodziło pokolorowane ich kolorami: różowym, fioletowym, złotym. Powietrze, którym oddychasz, świeci. Różowo-czerwony kanion, w którym był Billsky, kończył się nagle ścianą, która uderzała w niebo.

Dotknął ją zachód słońca i stała się jak welon, mówi Billsky, krwistoczerwona zasłona zawieszona od ziemi do nieba.

Ilustracja do Przebaczający

U jej stóp leżał Zły Radway.

Billsky podbiegł do niego, próbując krzyczeć. Miał gotowy bukłak z wodą. Cały dzień oszczędzał wodę, żeby dać Radwayowi, ale było za późno. Rad tylko na niego spojrzał; i wszystko, co w nim było: cały żal, wina, czarny strach, nieznane zniszczenie duszy, które najpierw sprawiło, że bał się Billsky’ego, wyszło w tym spojrzeniu.

Uderzyło Billsky’ego w serce. „Rad, Rad” – powiedział – „nie bój się mnie! Przebaczam ci, Rad!” – powiedział.

Ale Zły Radway nie usłyszał. Był martwy.

Billsky zrobił swoją część, ale był cały załamany. Jakoś wrócił do wodopoju, po pogrzebaniu Rada u stóp klifu. On i drugi mężczyzna, który był partnerem Rada, natychmiast wyruszyli do domu. Mieli dość Altanero.

Kiedy ostatnio widziałem Billsky’ego, był strasznie zraniony i zasmucony, ponieważ drugi mężczyzna obwiniał go o to, co stało się z Radwayem. „On chyba myśli” – powiedział mi Billsky – „że ja mu coś zrobiłem! Ja, który śledziłem go całą drogę tylko po to, żeby mu przebaczyć! On chyba myśli, ten gość, że ja coś zrobiłem!”

Potem, w zakłopotany, rozdrażniony sposób, roześmiał się. „Ale jak się tak zastanowić” – powiedział Billsky – „to było zabawne”.

Cóż, jak powiedziałem wcześniej, religia to dziwna rzecz w obchodzeniu się; ale nie widzę w tym nic zabawnego.

BokRobot

BokRobot

BokRobot brings together books and fairy tales to read and explore. Discover a growing collection, or create books and fairy tales of your own.

More books you might like