Wydanie do czytania BokRobot
Książki
Za darmoPer
Per og Paal og Espen Askeladd
Peter Chr. Asbjørnsen og Jørgen Moe
Dostosuj


Był sobie raz człowiek, który miał trzech synów: Pera, Paala i Espena Askeladda. Ale nie miał nic oprócz synów, bo był tak biedny, że nie posiadał nawet igły na sobie.
Dlatego często mówił im, że muszą iść w świat i zarabiać na życie; w domu u niego był tylko głód i nędza.
Kawałek dalej znajdował się Zamek Królewski, a tuż pod oknami króla wyrósł dąb tak wielki i potężny, że zacieniał całe światło.
Król obiecał dużo pieniędzy temu, kto zetnie dąb, ale nikt nie potrafił, bo gdy tylko odrąbali wiór z pnia, na jego miejsce wyrastały dwa nowe. Król chciał też wykopać studnię, która trzymałaby wodę przez cały rok; wszyscy jego sąsiedzi mieli studnię, ale on nie miał żadnej i uważał to za wstyd.
Temu, kto by wykopał taką studnię, która trzymałaby wodę przez cały rok, król obiecał zarówno pieniądze, jak i inne rzeczy. Ale nikt nie potrafił, bo dwór królewski stał wysoko, wysoko na wzgórzu; gdy tylko kopali kilka cali w ziemię, natrafiali na twardą skałę.
Gdy król postanowił, że chce, aby te prace zostały wykonane, ogłosił z wszystkich ambon szeroko i daleko, że ten, kto zdoła ściąć wielki dąb na królewskim podwórzu i wykopać studnię, która będzie trzymać wodę przez cały rok, otrzyma księżniczkę i połowę królestwa.
Wielu chciało spróbować, możesz mi wierzyć, ale im więcej rąbali i drapali, im więcej kopali i grzebali, tym nic nie pomagało; dąb stawał się coraz grubszy z każdym ciosem, a skała nie stawała się również bardziej miękka.
Po pewnym czasie trzej bracia również chcieli spróbować swoich sił, a ojciec był z tego bardzo zadowolony; bo jeśli nie zdobędą księżniczki i połowy królestwa, to mogło się zdarzyć, że dostaną służbę u jakiegoś dobrego pana, pomyślał ojciec, i więcej nie pragnął.
Kiedy bracia powiedzieli, że chcą iść na dwór królewski, ojciec od razu się zgodził, i tak Per, Paal i Espen Askeladd ruszyli w drogę. Gdy przeszli kawałek, doszli do lasu świerkowego, a tuż za nim było strome wzgórze.
Tam usłyszeli, jak ktoś rąbał i rąbał na wzgórzu. „Ciekawe, co to takiego rąbie na wzgórzu?” – powiedział Espen Askeladd. „Jesteś taki mądry ze swoimi dociekaniami” – powiedzieli Per i Paal – „to na pewno jakiś drwal rąbie na wzgórzu!” „Mimo wszystko chcę zobaczyć, co to jest” – powiedział Espen Askeladd i poszedł.
„A tak, jeśli jesteś taki dziecinny, dobrze ci zrobi, żebyś się opamiętał!” – krzyczeli za nim bracia, ale Espen się tym nie przejmował; ruszył w górę zboczy, skąd słyszał uderzenia, a kiedy dotarł na miejsce, zobaczył, że to topór stał i rąbał, i rąbał w pień sosny.
„Dzień dobry!”

– powiedział Espen Askeladd; „stoisz tu i rąbiesz?” „Tak, stoję tu i rąbię od wielu długich czasów i czekałem na ciebie” – odpowiedział topór. „No tak, jestem” – powiedział Espen, wziął topór i zbił go z trzonka, a potem schował i topór, i trzonek do swego worka.
Kiedy zszedł z powrotem do braci, zaczęli się śmiać i naśmiewać z niego. „A cóż to takiego osobliwego zobaczyłeś tam na wrzosowisku?” – powiedzieli. „Ach, to tylko siekiera, którą słyszeliśmy” – odpowiedział Espen. Kiedy szli jeszcze przez chwilę, znaleźli się pod skalną ścianą.
Na górze usłyszeli coś, co stukało i kopało. "Ciekawe, co to takiego stuka i kopie pod skalną ścianą?" – powiedział Espen Askeladd. "Jesteś taki mądry z tym swoim zdziwieniem" – powtórzyli Per i Paal – "czy nigdy nie słyszałeś ptaków stukających i dziobiących drzewa?" "Owszem, ale mimo to chcę zobaczyć, co to jest" – powiedział Espen, i choć się z niego śmiali i wyśmiewali, nie przejął się tym; ruszył w stronę skalnej ściany, a kiedy podszedł pod nią, zobaczył, że to kilof stał i stukał, i kopał.
„Dzień dobry!” – powiedział Espen Askeladd. – „Stoisz tu i dłubiesz, i kopiesz tak sam?” „Tak, właśnie to robię” – odpowiedziała motyka. – „Stoję tu i dłubię, i kopię od bardzo dawna, czekając na ciebie.” „No cóż, jestem” – powiedział Espen znowu, wziął motykę, strącił ją z trzonka i schował do swego worka, a potem poszedł w dół do braci.
„To musiało być coś strasznie dziwnego, co zobaczyłeś tam pod ścianą skalną?” – zapytali Per i Paal. „Och, to nie było nic wielkiego, słyszeliśmy tylko motykę” – odpowiedział Espen. Potem szli razem kawałek drogi, aż dotarli do strumienia.
Wszyscy trzej byli spragnieni po tak długim marszu, więc położyli się nad strumieniem, aby się napić. „Naprawdę zastanawiam się, skąd pochodzi ta woda?” – powiedział Espen Askeladd. „Zastanawiam się, czy jesteś przy zdrowych zmysłach” – powiedzieli Per i Paal.
„Jeśli nie jesteś szalony, wkrótce się nim staniesz przez to ciągłe dziwienie się. Skąd płynie strumień? Czy nigdy nie widziałeś, jak woda wypływa ze źródła w ziemi?” – „Tak, ale mimo to chcę zobaczyć, skąd pochodzi” – powiedział Espen; poszedł w górę strumienia, a choć bracia wołali go i śmiali się z niego, nic nie pomogło; poszedł swoją drogą.
Kiedy zaszedł daleko w górę, strumień stawał się coraz mniejszy, a gdy doszedł jeszcze kawałek dalej, zobaczył wielki orzech włoski; z niego sączyła się woda. „Dzień dobry!” – powiedział znowu Espen; „leżysz tutaj i sączysz, i ciekniesz tak samotnie?” „Tak, właśnie tak” – odpowiedział orzech; „leżę tutaj i sączę, i cieknę od wielu długich czasów, czekając na ciebie.” „No, no, jestem tutaj” – powiedział Espen; wziął kawałek mchu i zatkał nim dziurę, tak że woda nie mogła się wydostać, a potem włożył orzech do torby i zszedł z powrotem do swoich braci.
– No widziałeś już, skąd się bierze woda? Wyglądało to chyba strasznie dziwnie, prawda? – drwili Per i Paal. – O, to była tylko dziura, z której woda wypływała – powiedział Espen. I wtedy tamci dwaj znowu się z niego śmiali i naśmiewali, ale Espen Askeladd nie przejmował się tym. – I tak chciałem to zobaczyć – powiedział.
Gdy przeszli kawałek dalej, dotarli do Królewskiego Dworu. Ale ponieważ wszyscy w królestwie słyszeli, że zdobędą księżniczkę i pół królestwa, jeśli zdołają ściąć wielki dąb i wykopać studnię dla króla, przybyło tak wielu, którzy próbowali szczęścia, że dąb był dwa razy grubszy i większy niż wcześniej - bo na każde odcięte siekierą wióry wyrastały dwa nowe, jak pewnie pamiętasz.
Dlatego król ustanowił teraz karę, że ci, którzy spróbują i nie zdołają ściąć dębu, zostaną wysłani na wyspę i mieli obcięte oba uszy. Ale dwaj bracia nie dali się tym zastraszyć; byli pewni, że uda im się ściąć dąb.
Per, który był najstarszy, miał spróbować pierwszy. Ale spotkało go to samo, co wszystkich innych, którzy rąbali dąb; za każdą drzazgę, którą wyciął, wyrastały dwie, i tak ludzie króla pojmali go, obcięli mu oba uszy i wysadzili na wyspę.
Teraz Paal chciał spróbować, ale stało się z nim dokładnie tak samo; gdy zadał kilka ciosów, zobaczyli, że dąb rośnie, więc ludzie króla również jego pojmali i wysadzili na wyspę, a jemu obcięli uszy jeszcze krócej, bo uznali, że mógł się nauczyć być ostrożnym.
Wtedy przyszła kolej na Espena Askeladda. „Jeśli naprawdę chcesz wyglądać jak naznaczona owca, to chętnie od razu odetniemy ci uszy, żebyś nie musiał się tym przejmować” – powiedział król, który był zły na niego z powodu braci.
„Mimo to chcę najpierw spróbować” – powiedział Espen, i musiał mu na to pozwolić. Wyjął swój topór z torby i ponownie osadził go na trzonku. „Rąb sam!” – powiedział Espen do topora, a ten zaczął rąbać, aż wióry leciały, i niedługo potem dąb musiał paść.
Kiedy to zostało zrobione, Espen wyjął swój kilof i osadził go na trzonku. „Kop sam!” – powiedział Espen, a kilof zaczął kuć i kopać, tak że ziemia i kamienie pryskały, i w ten sposób studnia musiała powstać, możesz sobie wyobrazić.
Kiedy zrobił ją tak głęboką i tak dużą, jak chciał, Espen Askeladd wyjął swój orzech włoski i umieścił go w jednym rogu na dnie; stamtąd wyjął kawałek mchu. „Sącz i cieknij!” – powiedział Espen, a woda zaczęła tryskać, tak że strumieniem wylewała się z dziury; po chwili studnia była pełna po brzegi.

Tak więc Espen ściął dąb, który rzucał cień na okna króla, i wykopał studnię na królewskim dziedzińcu, a potem otrzymał księżniczkę i pół królestwa, jak obiecał król. Dobrze się jednak stało, że Per i Paal stracili uszy, bo w przeciwnym razie co chwilę musieliby słuchać, że Espen Askeladd jednak nie pomylił się tak bardzo.

BokRobot
BokRobot brings together books and fairy tales to read and explore. Discover a growing collection, or create books and fairy tales of your own.