Wydanie do czytania BokRobot
Książki
Za darmoKot i mysz w spółce
Cat and Mouse in Partnership
Jacob Grimm and Wilhelm Grimm
Dostosuj

Kot zaprzyjaźnił się z myszą i tak długo mówił o tym, jak bardzo ją kocha i jak wspaniała jest ich przyjaźń, że w końcu mysz zgodziła się, aby zamieszkały razem i dzieliły dom.
"Ale musimy zgromadzić zapasy na zimę, inaczej umrzemy z głodu" – powiedział kot – "a ty, mała myszko, nie możesz wszędzie chodzić, bo możesz kiedyś wpaść w pułapkę."
Mysz posłuchała dobrej rady kota i kupiły garnek smalcu.
Ale nie wiedzieli, gdzie ją postawić. Po długim namyśle kot powiedział: „Nie znam lepszego miejsca niż kościół, bo nikt nie odważy się stamtąd nic zabrać.
Postawimy garnek pod ołtarzem i nie ruszymy go, dopóki naprawdę go nie potrzebujemy”. I tak bezpiecznie schowali garnek.
Niedługo jednak kot zapragnął bardzo tłuszczu. Powiedział do myszy: „Chcę ci coś powiedzieć, mała myszko: moja kuzynka miała małego synka i poprosiła mnie, żebym była matką chrzestną.
Dziecko jest białe z brązowymi plamkami, a ja mam go trzymać do chrztu. Proszę, pozwól mi wyjść dzisiaj, a ty zajmij się domem sama. " "Tak, tak", odpowiedziała mysz, "idź, a jeśli dostaniesz coś pysznego, pomyśl o mnie. Chętnie napiję się też odrobiny słodkiego czerwonego wina chrzcielnego." Ale wszystko to było kłamstwem: kot nie miał kuzynki i nie został poproszony o bycie chrzestną. Poszedł prosto do kościoła, podkradł się do garnka z tłuszczem, zaczął go lizać i zlizał wierzchnią warstwę tłuszczu.
I would like a drop of sweet red christening wine too. " But all this was a lie: the cat had no cousin and had not been asked to be godmother. She went straight to the church, crept up to the pot of fat, began to lick it, and licked off the top layer of fat.
Potem poszła na spacer po dachach miasta, rozglądała się za czymś do roboty, a potem wyciągnęła się na słońcu, oblizując się na myśl o garnku tłuszczu. Wróciła do domu dopiero wieczorem. „No, jesteś wreszcie” – powiedziała mysz.
„Musiałeś mieć udany dzień”. „Wszystko poszło dobrze” – odpowiedział kot. „Jakie imię dali dziecku?” „Zdejmij-wierzch!” – powiedział kot bardzo chłodno. „Zdejmij-wierzch!” – zawołała mysz. „To bardzo dziwne i niezwykłe imię! Czy jest popularne w twojej rodzinie?” „Co to za różnica?” – powiedział kot.
„Nie jest gorsze niż Okruszkołak, jak nazywają twoich chrześniaków.”
Wkrótce kotka znów miała ochotę. Powiedziała do myszy: „Musisz mi wyświadczyć przysługę i przez kolejny dzień sama zarządzać domem. Znowu poproszono mnie, abym była matką chrzestną, a ponieważ dziecko ma białą obrączkę wokół szyi, nie mogę odmówić.”
Dobra mysz zgodziła się.
Ale kotka zakradła się za mury miejskie do kościoła i zjadła połowę garnka tłuszczu. „Nic nie smakuje tak dobrze jak to, co chowasz dla siebie” – powiedziała i była bardzo zadowolona ze swojej dniówki.
Kiedy wróciła do domu, mysz zapytała: „A jak ochrzczono to dziecko?” „W połowie gotowe” – odpowiedział kot. „W połowie gotowe! Co ty mówisz? Nigdy w życiu nie słyszałem takiego imienia!

Założę się, że nie ma go nawet w kalendarzu!”
Wkrótce kotu znów pociekła ślinka na myśl o lizaniu. „Wszystkiego dobrego po trzy” – powiedziała. „Poproszono mnie, abym ponownie została matką chrzestną. Dziecko jest całkowicie czarne, z wyjątkiem białych łapek, i nie ma ani jednego białego włosa nigdzie indziej. To zdarza się tylko raz na kilka lat.
Puścisz mnie, prawda?" – „Zdejmij wierzch! Pół zrobione!” – odpowiedziała mysz. – „To takie dziwne imiona, że się martwię.” – „Ty siedź w domu – powiedział kot – w swoim ciemnoszarym futrze i długim ogonie, i wpadają ci do głowy różne głupie pomysły, bo nigdy nie wychodzisz w ciągu dnia.” Podczas gdy kota nie było, mysz posprzątała dom i wszystko poukładała.
Ale chciwy kot całkowicie opróżnił garnek ze smalcu. „Kiedy wszystko jest zjedzone, masz spokój” – powiedziała do siebie. Została na zewnątrz aż do nocy, pełna i tłusta. Mysz natychmiast zapytała, jakie imię otrzymało trzecie dziecko.
"Nie spodoba ci się bardziej niż pozostałe" - powiedział kot. "Ma na imię Wszystko-Zjedzony." "Wszystko-Zjedzony!" - zawołała mysz. "To najbardziej podejrzane imię ze wszystkich! Nigdy nie widziałam go w druku. Wszystko-Zjedzony – co to może znaczyć?"

Pokręciła głową, zwinęła się w kłębek i poszła spać.
Potem nikt już nie prosił kota, by był chrzestnym. Gdy nadeszła zima i nie było już nic do znalezienia na dworze, mysz pomyślała o swoim zapasie jedzenia i powiedziała: "Chodź, kocie, pójdźmy po nasz garnek tłuszczu, który przechowaliśmy dla siebie."
Będziemy się nim cieszyć. " "Tak," odpowiedział kot, "będziesz się nim cieszyć tak samo, jak cieszyłbyś się, wystawiając swój delikatny język za okno. " Wyruszyli. Ale kiedy przybyli, garnek wciąż był na swoim miejscu, lecz był pusty. "O nie! " powiedziała mysz.
Teraz rozumiem, co się stało! Teraz wszystko jest jasne! Jesteś prawdziwym przyjacielem! Zjadłeś wszystko, udając matkę chrzestną! Najpierw wierzch, potem połowa, a potem— " "Zamknij się! " krzyknął kot.
"Jeszcze jedno słowo, a też cię zjem!" "Wszystko znikło" już było na ustach biednej myszy. Gdy tylko to powiedziała, kot skoczył na nią, chwycił ją i połknął. I taki, naprawdę, jest porządek świata.

BokRobot
BokRobot brings together books and fairy tales to read and explore. Discover a growing collection, or create books and fairy tales of your own.