Andrew LangKsiężniczka na Szklanej Górze

Wydanie do czytania BokRobot

Książki

Za darmo

Księżniczka na Szklanej Górze

The Princess On The Glass Hill

Andrew Lang

31 sider
Uruchomiono: 2026-08-09 16:07BokRobot · Strona 1 / 32

Dawno, dawno temu żył człowiek, który posiadał łąkę na zboczu góry. Na łące stała stodoła, w której przechowywał siano. Ale przez ostatnie dwa lata w stodole było bardzo mało siana, ponieważ każdego wieczoru świętojańskiego, gdy trawa była najwyższa i najzielniejsza, bywała zjadana przez noc, jak gdyby całe stado owiec zgryzło ją do ziemi.

To zdarzyło się raz i zdarzyło się drugi raz. Wtedy człowiek zmęczył się traceniem plonów i powiedział swoim trzem synom—najmłodszy nazywał się Kopciuszek—że jeden z nich musi pójść spać do stodoły w wieczór świętojański.

BokRobot · Strona 2 / 32

To było niedorzeczne, żeby trawa została zjedzona znowu, co do jednego źdźbła. Ten, kto pójdzie pilnować, musi mieć oczy szeroko otwarte, powiedział człowiek.

Najstarszy syn chętnie poszedł na łąkę. Będzie pilnował trawy, powiedział, i zrobi to tak dobrze, że ani człowiek, ani zwierzę, ani nawet sam diabeł nic z niej nie dostanie. Tak więc gdy nadszedł wieczór, poszedł do stodoły i położył się spać. Ale gdy zbliżała się noc, powstał taki grzmot i takie trzęsienie ziemi, że ściany i dach się zatrzęsły. Chłopiec zerwał się i pobiegł tak szybko, jak tylko mógł, nie oglądając się za siebie. Tamtego roku stodoła pozostała pusta, tak jak przez dwa poprzednie lata.

BokRobot · Strona 3 / 32
Ilustracja do Strona 3

Następnego wieczoru świętojańskiego człowiek znowu powiedział, że nie może dłużej tracić całej trawy na odległym polu rok po roku, i że jeden z jego synów musi pójść jej pilnować, i to pilnować dobrze. Tak więc drugi najstarszy syn był gotów pokazać, na co go stać.

Poszedł do stodoły i położył się spać, tak jak zrobił to jego brat. Ale gdy zbliżała się noc, powstał wielki grzmot, a potem trzęsienie ziemi jeszcze gorsze niż to z poprzedniego roku.

Gdy chłopiec to usłyszał, przeraził się i uciekł, jakby ścigał się o nagrodę.

BokRobot · Strona 4 / 32

W następnym roku przyszła kolej Kopciuszka. Gdy przygotowywał się do wyjścia, jego bracia śmiali się i drwili z niego.

„No cóż, jesteś właśnie odpowiednią osobą do pilnowania siana—ty, który nigdy nie nauczyłeś się niczego poza siedzeniem w popiele i grzaniem się!”—powiedzieli.

Kopciuszek nie przejmował się ich słowami. Gdy nadszedł wieczór, poszedł na pole. Gdy tam dotarł, wszedł do stodoły i położył się. Po około godzinie zaczęło się grzmienie i skrzypienie, i to było przerażające do słuchania.

BokRobot · Strona 5 / 32

„Cóż, jeśli nie będzie gorzej niż to, mogę to wytrzymać,”—pomyślał Kopciuszek. Wkrótce skrzypienie zaczęło się znowu, a ziemia zatrzęsła się tak mocno, że całe siano poleciało wokół chłopca. „Och, jeśli nie będzie gorzej niż to, mogę to wytrzymać,”—pomyślał Kopciuszek.

Potem nadszedł trzeci grzmot i trzecie trzęsienie ziemi, tak gwałtowne, że chłopiec myślał, iż ściany i dach zawaliły się. Ale gdy to się skończyło, nagle wszystko wokół niego stało się ciche jak grób. „Jestem prawie pewien, że to wróci,”—pomyślał Kopciuszek. Ale nie, nie wróciło.

BokRobot · Strona 6 / 32

Wszystko było cicho i wszystko pozostało ciche. Gdy leżał nieruchomo przez krótką chwilę, usłyszał coś, co brzmiało jak koń stojący i żujący tuż za drzwiami stodoły.

Podkradł się do drzwi, które były lekko uchylone, aby zobaczyć, co tam jest. Stał tam koń i jadł.

Był to tak wielki, tłusty i piękny koń, że Kopciuszek nigdy nie widział podobnego. Na nim leżało siodło i uzda, oraz kompletna zbroja rycerska. Wszystko było z miedzi, tak jasne, że lśniło. „Ha ha!

BokRobot · Strona 7 / 32

Więc to ty jesz nasze siano,”—pomyślał chłopiec. „Ale ja temu położę kres!” Szybko wyjął swoje krzesiwo do krzesania ognia i rzucił je na konia.

Wtedy koń nie mógł się ruszyć z miejsca; stał się tak oswojony, że chłopiec mógł z nim robić, co chciał.

Tak więc wsiadł na niego i pojechał w miejsce, o którym nikt nie wiedział oprócz niego samego, i tam go przywiązał. Gdy wrócił do domu, jego bracia śmiali się i pytali, jak mu poszło.

BokRobot · Strona 8 / 32

„Nie leżałeś długo w stodole, jeśli w ogóle dotarłeś na pole!”—powiedzieli.

„Leżałem w stodole aż do wschodu słońca, ale nic nie widziałem i nic nie słyszałem,”—powiedział chłopiec. „Bóg jeden wie, co was tak przestraszyło.”

„Cóż, wkrótce zobaczymy, czy pilnowałeś łąki, czy nie,”—odpowiedzieli bracia. Ale gdy tam poszli, trawa stała cała, tak samo długa i gęsta jak poprzedniej nocy.

BokRobot · Strona 9 / 32
Ilustracja do Strona 9

Następnego wieczoru świętojańskiego było to samo. Żaden z dwóch braci nie odważył się pójść na odległe pole, aby pilnować plonów, ale Kopciuszek poszedł. Wszystko zdarzyło się dokładnie tak jak rok wcześniej: najpierw grzmot i trzęsienie ziemi, potem drugie, potem trzecie.

Ale wszystkie trzy trzęsienia ziemi były znacznie gwałtowniejsze niż w poprzednim roku. Potem wszystko znów stało się ciche jak grób. Chłopiec usłyszał coś żującego za drzwiami stodoły, więc podkradł się tak cicho, jak tylko mógł, do drzwi, które były lekko uchylone.

BokRobot · Strona 10 / 32

Znowu koń stał blisko ściany, jedząc i żując.

Był znacznie większy i tłustszy niż pierwszy koń, a na grzbiecie miał siodło, na głowie uzdę, i pełną zbroję rycerską, całą ze srebra, tak piękną, jak tylko można sobie wymarzyć.

„Ho ho!”—pomyślał chłopiec. „To ty jesz nasze siano w nocy? Ale ja temu położę kres.” Tak więc wyjął swoje krzesiwo i rzucił je na grzywę konia. Zwierzę stało cicho jak baranek.

BokRobot · Strona 11 / 32

Potem chłopiec odwiózł i tego konia do miejsca, gdzie trzymał poprzedniego, i wrócił do domu.

„Zgaduję, że powiesz nam, że znowu pilnowałeś dobrze tym razem,”—powiedzieli bracia.

„Cóż, tak właśnie było,”—powiedział Kopciuszek. Poszli więc tam znowu, a trawa stała tak wysoka i gęsta jak przedtem. Ale to nie uczyniło ich życzliwszymi dla Kopciuszka.

Gdy nadszedł trzeci wieczór świętojański, żaden z dwóch starszych braci nie odważył się leżeć w odległej stodole, aby pilnować trawy. Tak się bali przez te noce, kiedy tam spali, że nie mogli się z tego otrząsnąć. Ale Kopciuszek odważył się pójść.

BokRobot · Strona 12 / 32

Wszystko zdarzyło się dokładnie tak jak w dwóch poprzednich nocach. Były trzy trzęsienia ziemi, każde gorsze od poprzedniego, a ostatnie przerzuciło chłopca z jednej ściany stodoły na drugą. Ale potem nagle wszystko stało się ciche jak grób.

Gdy leżał cicho przez krótki czas, usłyszał coś żującego za drzwiami stodoły. Podkradł się znowu do drzwi, które były lekko uchylone, i oto koń stał tuż za nimi.

Był znacznie większy i tłustszy niż dwa poprzednie, które złapał. „Ho ho!

BokRobot · Strona 13 / 32

Więc to ty, tym razem, jesz nasze siano,”—pomyślał chłopiec. „Ale ja temu położę kres.” Tak więc wyciągnął swoje krzesiwo i rzucił je na konia.

Koń stał nieruchomo, jakby był przybity do pola, a chłopiec mógł z nim robić, co chciał.

Potem wsiadł na niego i pojechał do miejsca, gdzie trzymał pozostałe dwa, a potem wrócił do domu.

BokRobot · Strona 14 / 32

Jego bracia drwili z niego jak poprzednio i mówili mu, że widzą, iż musiał bardzo uważnie pilnować trawy tej nocy, bo wygląda, jakby chodził we śnie. Ale Kopciuszek nie przejmował się tym.

Po prostu powiedział im, żeby poszli na pole i zobaczyli. Poszli, i tym razem trawa również stała piękna i gęsta jak zawsze.

Ilustracja do Strona 14

Król kraju, w którym mieszkał ojciec Kopciuszka, miał córkę. Chciał ją oddać tylko temu mężczyźnie, który zdoła wjechać na szczyt Szklanej Góry. Była tam bowiem wysoka, wysoka góra ze szkła, śliska jak lód, blisko pałacu króla.

BokRobot · Strona 15 / 32

Na samym szczycie miała siedzieć córka króla z trzema złotymi jabłkami na kolanach. Mężczyzna, który zdoła wjechać i zabrać trzy złote jabłka, miał ją poślubić i otrzymać połowę królestwa.

Król ogłosił to w każdym kościele w całym królestwie, a także w wielu innych królestwach. Księżniczka była bardzo piękna, a każdy, kto ją zobaczył, zakochiwał się w niej głęboko.

Nic więc dziwnego, że wszyscy książęta i rycerze pragnęli zdobyć ją i połowę królestwa.

BokRobot · Strona 16 / 32

Przybywali konno z samych krańców świata, ubrani tak wspaniale, że ich stroje lśniły w słońcu, jadąc na koniach, które zdawały się tańczyć w ruchu. Żaden z tych książąt nie myślał, że mógłby nie zdobyć księżniczki.

W dniu wyznaczonym przez króla było takie mnóstwo rycerzy i książąt pod Szklaną Górą, że aż się roiło. Każdy, kto mógł chodzić, a nawet czołgać się, był tam, aby zobaczyć, kto zdobędzie córkę króla. Bracia Kopciuszka też tam byli, ale nie pozwolili mu iść z nimi. Był tak brudny i czarny od spania i grzebania w popiele, że mówili, iż wszyscy będą się z nich śmiać, jeśli zobaczą ich z taką świnią.

BokRobot · Strona 17 / 32

„Cóż, pójdę sam, całkiem sam,”—powiedział Kopciuszek.

Gdy dwaj bracia dotarli do Szklanej Góry, wszyscy książęta i rycerze próbowali wjechać na nią. Ich konie były pokryte pianą, ale wszystko na próżno. Jak tylko konie postawiły stopę na górze, zsuwały się z powrotem.

Żaden nie mógł wspiąć się nawet na kilka jardów. Nic dziwnego, bo góra była gładka jak szklana szyba i stroma jak bok domu. Ale wszyscy pragnęli zdobyć córkę króla i połowę królestwa, więc jechali i zsuwali się.

BokRobot · Strona 18 / 32

W końcu wszystkie konie były tak zmęczone, że nie mogły już dłużej, i tak rozgrzane, że piana z nich kapała. Jeźdźcy musieli się poddać. Król właśnie myślał, że ogłosi, iż jazda zacznie się ponownie następnego dnia, może wtedy pójdzie lepiej, gdy nagle pojawił się rycerz jadący na tak pięknym koniu, że nikt nigdy nie widział podobnego.

Rycerz nosił zbroję z miedzi, a jego uzda też była z miedzi. Cały jego ekwipunek był tak jasny, że świecił. Inni rycerze wszyscy krzyczeli do niego, że równie dobrze może sobie oszczędzić trudu próbowania wjazdu na Szklaną Górę, bo to bezużyteczne.

BokRobot · Strona 19 / 32

Ale on nie słuchał. Podjechał prosto do niej i wjechał, jakby to było nic. Tak przejechał długą drogę—może jedną trzecią drogi w górę. Ale gdy dotarł tak daleko, zawrócił konia i zjechał z powrotem.

Księżniczka myślała, że nigdy nie widziała tak przystojnego rycerza. Gdy wjeżdżał, siedziała i myślała: „Och, jak bardzo chcę, żeby dotarł na sam szczyt!” Gdy zobaczyła, że zawraca, rzuciła za nim jedno ze złotych jabłek.

BokRobot · Strona 20 / 32

Potoczyło się do jego buta. Ale gdy zjechał z góry, odjechał tak szybko, że nikt nie widział, dokąd poszedł.

Ilustracja do Strona 20

Tak więc wszyscy książęta i rycerze otrzymali rozkaz stawienia się przed królem tego wieczoru, aby ten, który wjechał tak wysoko na Szklaną Górę, mógł pokazać złote jabłko, które rzuciła księżniczka.

Ale nikt nie miał nic do pokazania. Jeden rycerz po drugim przychodził, i żaden nie mógł pokazać jabłka.

BokRobot · Strona 21 / 32

Tej nocy bracia Kopciuszka wrócili do domu i opowiedzieli długą historię o jeździe na Szklaną Górę. Na początku, mówili, nikt nie mógł zrobić nawet kroku. Ale potem przyjechał rycerz z miedzianą zbroją i miedzianą uzdą.

Jego zbroja i rzędy były tak jasne, że świeciły z daleka. Widok jego jazdy był niesamowity.

Przejechał jedną trzecią drogi w górę Szklanej Góry, i mógłby z łatwością przejechać całą drogę, gdyby chciał, ale zawrócił, bo uznał, że to wystarczy na razie.

BokRobot · Strona 22 / 32

„Och, też chciałbym go zobaczyć!”—powiedział Kopciuszek, który jak zwykle siedział przy kominie wśród popiołu. „Ty?!”—powiedzieli bracia. „Wyglądasz, jakbyś pasował do takich wielkich panów, ty paskudna bestio siedząca tam!”

Następnego dnia bracia wyruszyli znowu. Tym razem również Kopciuszek prosił, aby pójść z nimi i zobaczyć, kto pojedzie.

Ale nie, powiedzieli, nie nadaje się do tego—jest zbyt brzydki i brudny. „Dobrze, dobrze, pójdę sam, całkiem sam,”—powiedział Kopciuszek.

BokRobot · Strona 23 / 32

Bracia poszli więc na Szklaną Górę. Wszyscy książęta i rycerze zaczęli jeździć znowu. Tym razem chropowacili podkowy swoich koni, ale to nie pomogło. Jechali i zsuwali się jak poprzedniego dnia, i żaden nie mógł wspiąć się nawet na jard w górę góry.

Gdy zmęczyli swoje konie i nie mogli już dłużej, musieli się zatrzymać. Ale gdy król myślał, że ogłosi, iż jazda odbędzie się następnego dnia po raz ostatni, aby mieli jeszcze jedną szansę, nagle pomyślał, że dobrze byłoby poczekać trochę dłużej, aby zobaczyć, czy rycerz w miedzianej zbroi przyjedzie dzisiaj.

BokRobot · Strona 24 / 32

Ale nigdzie go nie było widać. Jednak właśnie gdy wciąż go wypatrywali, przyjechał rycerz na rumaku znacznie, znacznie piękniejszym niż ten, na którym jechał rycerz w miedzianej zbroi. Ten rycerz nosił srebrną zbroję i miał srebrne siodło i uzdę.

Wszystko było tak jasne, że świeciło i lśniło nawet z daleka. Znowu inni rycerze krzyczeli do niego i mówili, że równie dobrze może dać sobie spokój z próbowaniem wjazdu na Szklaną Górę, bo to bezużyteczne. Ale rycerz nie zwracał uwagi.

BokRobot · Strona 25 / 32

Podjechał prosto do Szklanej Góry i wjechał jeszcze wyżej niż rycerz w miedzianej zbroi. Ale gdy przejechał dwie trzecie drogi w górę, zawrócił konia i zjechał z powrotem. Księżniczce ten rycerz podobał się jeszcze bardziej niż poprzedni.

Siedziała i pragnęła, aby dotarł na szczyt. Gdy zobaczyła, że zawraca, rzuciła za nim drugie jabłko. Potoczyło się do jego buta. Jak tylko zjechał ze Szklanej Góry, odjechał tak szybko, że nikt nie mógł zobaczyć, dokąd poszedł.

BokRobot · Strona 26 / 32
Ilustracja do Strona 26

Tego wieczoru wszyscy mieli stawić się przed królem i księżniczką, aby pokazać złote jabłko. Jeden rycerz po drugim wchodził, ale żaden nie miał złotego jabłka do pokazania.

W nocy dwaj bracia wrócili do domu jak poprzedniej nocy i opowiedzieli, jak wszystko poszło. Wszyscy jechali, ale nikt nie zdołał wjechać na górę. „Ale na końcu,”—powiedzieli—„przyjechał jeden w srebrnej zbroi. Miał srebrną uzdę na koniu i srebrne siodło. Och, jak on jeździł! Wjechał na dwóch trzecich drogi w górę góry, ale potem zawrócił. To był wspaniały facet,”—powiedzieli bracia. „Księżniczka rzuciła mu drugie złote jabłko!”

BokRobot · Strona 27 / 32

„Och, jak ja bym chciał go też zobaczyć!”—powiedział Kopciuszek.

„Och, rzeczywiście! Był trochę jaśniejszy niż popiół, w którym siedzisz i grzebiesz, ty brudne czarne stworzenie!”—powiedzieli bracia.

Trzeciego dnia wszystko poszło dokładnie tak jak w poprzednich dniach. Kopciuszek chciał iść z nimi, aby zobaczyć jazdę, ale jego dwaj bracia nie chcieli go w swoim towarzystwie.

Gdy dotarli na Szklaną Górę, nikt nie mógł wjechać nawet na jard w górę.

BokRobot · Strona 28 / 32

Wszyscy czekali na rycerza w srebrnej zbroi, ale nie było go ani widać, ani słychać. W końcu, po długim czasie, przyjechał rycerz na koniu tak pięknym, że nie widziano jego równego. Rycerz nosił złotą zbroję, a koń miał złote siodło i uzdę.

Wszystko było tak jasne, że świeciło i oślepiało wszystkich, nawet gdy rycerz był jeszcze daleko. Inni książęta i rycerze nie mogli nawet krzyknąć, aby powiedzieć mu, że próby wspinania się na górę są bezużyteczne—byli zbyt oszołomieni jego wspaniałością.

BokRobot · Strona 29 / 32

Podjechał prosto na Szklaną Górę i pogalopował w górę, jakby to wcale nie była góra. Księżniczka nie miała nawet czasu, aby życzyć sobie, żeby dotarł na sam szczyt. Jak tylko dotarł na górę, zabrał trzecie złote jabłko z kolan księżniczki.

Potem zawrócił konia i zjechał z powrotem. Zniknął z oczu, zanim ktokolwiek zdążył powiedzieć do niego słowo.

Gdy dwaj bracia wrócili do domu tej nocy, mieli wiele do opowiedzenia o tym, jak poszła jazda. Na końcu opowiedzieli o rycerzu w złotej zbroi. „To był wspaniały facet, ten! Takiego wspaniałego rycerza nie można znaleźć na ziemi!”—powiedzieli bracia.

BokRobot · Strona 30 / 32

„Och, jak ja bym chciał go też zobaczyć!”—powiedział Kopciuszek.

„Cóż, świecił prawie tak jasno jak hałdy węgla, w których zawsze grzebiesz, ty brudne czarne stworzenie!”—powiedzieli bracia.

Następnego dnia wszyscy rycerze i książęta mieli stawić się przed królem i księżniczką—poprzedniego wieczoru było już za późno—aby ten, kto ma złote jabłko, mógł je pokazać.

Wszyscy poszli po kolei, najpierw książęta, potem rycerze, ale żaden z nich nie miał złotego jabłka.

BokRobot · Strona 31 / 32
Ilustracja do Strona 31

„Ale ktoś musi je mieć,”—powiedział król. „Bo na własne oczy widzieliśmy, jak mężczyzna wjechał i je zabrał.” Tak więc rozkazał, aby wszyscy w królestwie przyszli do pałacu, aby zobaczyć, czy mogą pokazać jabłko. Jeden po drugim wszyscy przyszli, ale nikt nie miał złotego jabłka. Po długim, długim czasie przyszli także dwaj bracia Kopciuszka. Byli ostatni, więc król zapytał ich, czy został jeszcze ktoś w królestwie, kto miałby przyjść.

„Och, tak, mamy brata,”—powiedzieli dwaj—„ale on nigdy nie dostał złotego jabłka! Nie opuścił hałdy popiołu żadnego z tych trzech dni.”

„Nieważne,”—powiedział król. „Skoro wszyscy inni przyszli do pałacu, niech on też przyjdzie.”

BokRobot · Strona 32 / 32

Tak więc Kopciuszek musiał udać się do pałacu króla.

„Czy masz złote jabłko?”—zapytał król.

„Tak, oto pierwsze, oto drugie, i oto trzecie też,”—powiedział Kopciuszek. Wyjął wszystkie trzy jabłka z kieszeni. Potem zrzucił swoje sadzowe łachmany i stanął przed nimi w swojej jasnej złotej zbroi, która lśniła, gdy stał.

„Otrzymasz moją córkę i połowę mojego królestwa, i zasłużyłeś na oboje!”—powiedział król.

Tak więc odbyło się wesele, i Kopciuszek poślubił córkę króla. Wszyscy bawili się na weselu, bo każdy z nich mógł się bawić, nawet jeśli nie mógł wjechać na Szklaną Górę. A jeśli nie przestali się bawić, muszą nadal to robić.

BokRobot

BokRobot

BokRobot brings together books and fairy tales to read and explore. Discover a growing collection, or create books and fairy tales of your own.

More books you might like