Andrew LangUtracony raj

Wydanie do czytania BokRobot

Książki

Za darmo

Utracony raj

A Lost Paradise

Andrew Lang

12 sider
Uruchomiono: 2026-07-22 13:01BokRobot · Strona 1 / 13

Dawno, dawno temu, w środku wielkiego lasu, mieszkał węglarz z żoną. Oboje byli młodzi, przystojni i silni, a kiedy się pobrali, myśleli, że pracy nigdy im nie zabraknie.

Ale nastały złe czasy i biednieli coraz bardziej. Coraz częściej kładli się spać głodni.

Ilustracja do Strona 1

Pewnego wieczoru król tego kraju polował w pobliżu chaty węglarza. Przechodząc obok drzwi, usłyszał szloch. Był dobrodusznym człowiekiem, więc zatrzymał się, by posłuchać, myśląc, że może mógłby pomóc.

BokRobot · Strona 2 / 13

– Czy są na świecie dwoje ludzi tak nieszczęśliwych! – powiedział kobiecy głos. – Oto jesteśmy, gotowi pracować jak niewolnicy przez cały dzień, a pracy nie możemy dostać. A wszystko przez ciekawość starej matki Ewy! Gdyby ona była taka jak ja, która nigdy nie chce nic wiedzieć, wszyscy bylibyśmy dziś szczęśliwi jak królowie, mając co jeść i ciepłe ubrania. Czemu – ale w tej chwili głośne pukanie przerwało jej słowa.

– Kto tam? – zapytała.

– Ja! – odpowiedział ktoś.

– A kto to „ja”?

– Król. Wpuść mnie.

BokRobot · Strona 3 / 13

Pełna zdziwienia kobieta zerwała się i odsunęła rygiel z drzwi. Gdy król wchodził, zauważył, że w pokoju nie ma żadnych mebli – nawet krzesła. Udawał więc, że się bardzo spieszy i nic nie widzi, i powiedział tylko: – Nie musicie mi przeszkadzać. Nie mam czasu zostać, ale wydawaliście się zmartwieni. Powiedzcie mi: czy jesteście bardzo nieszczęśliwi?

– Och, panie, nie możemy znaleźć pracy i nic nie jedliśmy od dwóch dni! – odpowiedziała. – Nie pozostało nam nic innego, jak umrzeć z głodu.

BokRobot · Strona 4 / 13

– Nie, nie, nie pozwólcie na to – zawołał król – bo jeśli umrzecie, to będzie wasza własna wina. Pójdziecie ze mną do mojego pałacu i będziecie się czuć jak w raju, obiecuję wam.

W zamian proszę tylko o jedno: żebyście dokładnie wykonywali moje rozkazy.

Węglarz i jego żona gapili się na niego przez chwilę, jakby nie mogli uwierzyć własnym uszom. I rzeczywiście, nie było w tym nic dziwnego! Potem odzyskali głos i zawołali razem:

BokRobot · Strona 5 / 13

– Och, tak, tak, panie! Zrobimy wszystko, co nam pan każe. Jak moglibyśmy być tak niewdzięczni, żeby nie być posłusznymi, skoro pan jest tak dobry?

Król uśmiechnął się, a jego oczy zalśniły.

– No to ruszajmy od razu – powiedział. – Zamknijcie drzwi i włóżcie klucz do kieszeni.

Kobieta spojrzała, jakby uważała to za niepotrzebne, skoro było pewne, że nigdy nie wrócą. Ale nie śmiała nic powiedzieć i zrobiła, co król jej kazał.

BokRobot · Strona 6 / 13

Po kilkumilowym marszu przez las dotarli do pałacu. Na rozkaz króla służący zaprowadzili węglarza i jego żonę do pokoi wypełnionych pięknymi rzeczami, o jakich nawet nie śnili. Najpierw wykąpali się w zielonych marmurowych wannach, gdzie woda wyglądała jak morze.

Potem włożyli jedwabne ubrania, które były miękkie i przyjemne. Kiedy byli gotowi, wszedł jeden z osobistych służących króla i zaprowadził ich do małej sali, gdzie stał zastawiony obiad. To ucieszyło ich najbardziej.

Mieli właśnie usiąść, gdy wszedł król.

BokRobot · Strona 7 / 13

– Mam nadzieję, że zadbano o was należycie – powiedział – i że będziecie się cieszyć obiadem. Mój zarządca dopilnuje, żebyście mieli wszystko, czego chcecie, i życzę wam, żebyście robili dokładnie to, na co macie ochotę. Ach, przy okazji, jeszcze jedno! Widzicie tę wazę do zupy na środku stołu? Uważajcie, pod żadnym pozorem nie podnoście pokrywy. Jeśli zdejmiecie wieko, to koniec waszego szczęścia. Po czym, kłaniając się gościom, wyszedł z pokoju.

– Słyszałeś, co powiedział? – zapytał węglarz z przejęciem. – Mamy mieć to, czego chcemy, i robić, co nam się podoba. Tylko nie wolno nam dotykać wazy do zupy.

BokRobot · Strona 8 / 13
Ilustracja do Strona 8

– Nie, oczywiście, że nie – odpowiedziała żona. – Po co mielibyśmy chcieć? Ale jakby nie patrzeć, to dość dziwne, i nie można się powstrzymać od zastanawiania, co jest w środku.

Przez wiele dni życie węglarza i jego żony było jak piękny sen. Ich łóżka były tak wygodne, że z trudem wstawali. Ich ubrania były tak wspaniałe, że z trudem się z nich rozbierali.

Obiady były tak dobre, że z trudem przestawali jeść. Przed pałacem były ogrody pełne rzadkich kwiatów, owoców i śpiewających ptaków. Jeśli chcieli pojechać dalej, czekał na nich złoty powóz pomalowany w wieńce niezapominajek i wyściełany błękitnym atlasem.

BokRobot · Strona 9 / 13

Czasami król przychodził ich odwiedzić i uśmiechał się, patrząc na mężczyznę, który z każdym dniem stawał się bardziej rumiany i pulchny.

Ale gdy jego wzrok spoczął na kobiecie, nabierał wyrazu, który zdawał się mówić „wiedziałem”, choć ani węglarz, ani jego żona nigdy tego nie zauważyli.

– Czemu jesteś taki milczący? – zapytał mąż pewnego ranka, gdy obiad minął, a żona nie powiedziała ani słowa. – Jeszcze niedawno gadałaś całymi dniami, a teraz prawie zapomniałem, jak brzmi twój głos.

BokRobot · Strona 10 / 13

– Och, nic; nie miałam ochoty rozmawiać, to wszystko. – Zamilkła i po chwili dodała obojętnie: – Czy ty nigdy nie zastanawiasz się, co jest w tej wazie do zupy?

– Nie, nigdy – odpowiedział mężczyzna. – To nie nasza sprawa. – Rozmowa urwała się znowu, ale z czasem kobieta mówiła coraz mniej i wydawała się tak nieszczęśliwa, że jej mąż się przestraszył. Jeśli chodzi o jedzenie, odrzucała jedno danie za drugim.

– Moja droga żono – powiedział w końcu mężczyzna – naprawdę musisz coś zjeść. Co się z tobą dzieje? Jeśli tak dalej będziesz, umrzesz.

BokRobot · Strona 11 / 13

– Wolałabym umrzeć, niż nie wiedzieć, co jest w tej wazie – wybuchnęła tak gwałtownie, że mąż się przestraszył.

– To o to chodzi? – krzyknął. – Zamartwiasz się z tego powodu? Przecież wiesz, że zostalibyśmy wyrzuceni z pałacu i skazani na głód.

– Och, nie, nie. Król jest zbyt dobroduszny. Oczywiście nie miał na myśli takiej drobnostki! Poza tym nie ma potrzeby całkowicie zdejmować wieka. Podnieś tylko jeden róg, żebym mogła zajrzeć. Jesteśmy zupełnie sami. Nikt się nie dowie.

BokRobot · Strona 12 / 13

Mężczyzna zawahał się. Wydawało się to naprawdę „drobnostką”, a jeśli mogło uszczęśliwić i zadowolić żonę, warto było zaryzykować. Więc chwycił za uchwyt pokrywy i podniósł ją bardzo powoli i ostrożnie, podczas gdy kobieta schyliła się, by zajrzeć.

Nagle odskoczyła z krzykiem, bo mała mysz wyskoczyła z wazy i prawie uderzyła ją w oko. Biegała po pokoju w kółko.

Oni oboje biegali za nią, przewracając krzesła i wazy w wysiłkach, by złapać mysz i włożyć ją z powrotem do wazy.

BokRobot · Strona 13 / 13
Ilustracja do Strona 13

W środku całego zamieszania drzwi się otworzyły, a mysz wybiegła między nogami króla. W jednej chwili zarówno mężczyzna, jak i jego żona schowali się pod stołem, a z pozoru pokój był pusty.

— Możecie wyjść — powiedział król — i posłuchać, co mam do powiedzenia.

— Wiem, co to jest — odpowiedział węglarz, spuszczając głowę. — Mysz uciekła.

— Straż żołnierzy odprowadzi was z powrotem do chaty — rzekł król. — Wasza żona ma klucz.

— Ależ byli głupi! — zawołali wnukowie węglarzy, słysząc tę historię. — Jak byśmy chcieli mieć taką szansę! MY nigdy nie chcielibyśmy wiedzieć, co jest w wazie do zupy!

BokRobot

BokRobot

BokRobot brings together books and fairy tales to read and explore. Discover a growing collection, or create books and fairy tales of your own.

More books you might like