Wydanie do czytania BokRobot
Książki
Za darmoWróżka popełnia błąd
A Fairy’s Blunder
Andrew Lang
Dawno, dawno temu żyła sobie wróżka o imieniu Dindonette. Była najłagodniejszym stworzeniem na świecie, miała najcieplejsze serce, ale nie była zbyt rozgarnięta i zawsze robiła rzeczy, które według niej miały pomagać ludziom, a najczęściej kończyły się smutkiem i cierpieniem dla wszystkich zaangażowanych. Wiedzieli o tym lepiej niż ktokolwiek mieszkańcy wyspy daleko na oceanie. Zgodnie z prawami wróżek objęła tę wyspę swoją szczególną opieką i dniem i nocą myślała, co mogłaby zrobić, aby uczynić ją najprzyjemniejszym miejscem na całym świecie, skoro już była najpiękniejsza.
A oto jak to się stało:
Gdy wróżka, niewidzialna, chodziła od domu do domu, wszędzie słyszała dzieci, które pragnęły dorosnąć, bo wtedy, jak sądziły, mogłyby robić, co zechcą. A starsi ludzie mówili o przeszłości i wzdychali, by znów być młodymi.
„Czy nie ma sposobu, by uszczęśliwić tych biedaków?” – pomyślała. I pewnej nocy wpadła na pomysł. „Och, tak, oczywiście! Próbowano tego już wcześniej, ale ja zrobię to lepiej niż inni ze starym źródłem młodości, które tylko czyniło ludzi znów młodymi. Zaczaruję źródło, które tryska w środku sadu, tak aby dzieci, które z niego napiją się, natychmiast stały się dorosłymi mężczyznami i kobietami, a starzy powrócili do dni dzieciństwa.”

I nie konsultując się z żadną inną wróżką, która mogłaby udzielić jej dobrej rady, Dindonette pośpieszyła rzucić zaklęcie na źródło.
To było jedyne źródło słodkiej wody na wyspie i o świcie było pełne ludzi w każdym wieku, którzy przychodzili się napić. Zadowolona ze swojego planu, by wszystkich uszczęśliwić, wróżka ukryła się za gęstym krzewem róż i wyglądała, gdy ktoś nadchodził.
Niedługo potem otrzymała mnóstwo dowodów na to, że zaklęcie działa. Niemal na jej oczach dzieci stały się duże i silne jak dorośli, a starzy mężczyźni i kobiety natychmiast zamienili się w bezbronne małe dzieci.
Była tak zadowolona z efektu, że nie mogła już dłużej się ukrywać, chodziła więc i opowiadała wszystkim, co zrobiła, ciesząc się ich wdzięcznością.
Ale po pierwszym uniesieniu radości z powodu spełnienia ich życzeń, ludzie zaczęli się trochę bać szybkich skutków magicznej wody. Cudownie było czuć się u szczytu sił i urody, ale chciało się tak pozostać! Tego jednak w pośpiechu wróżka zapomniała zapewnić, i gdy tylko dzieci stały się dorosłe, a mężczyźni i kobiety zamienili się w niemowlęta, wszyscy zaczęli gwałtownie zbliżać się do starości! Wróżka odkryła swój błąd dopiero wtedy, gdy było już za późno, aby go naprawić.
Kiedy mieszkańcy wyspy zobaczyli, co ich spotkało, ogarnęła ich rozpacz i robili wszystko, co przyszło im do głowy, aby uniknąć tak okrutnego losu. Kopali studnie na swoich posesjach, żeby nie musieć pić z magicznego źródła, ale piaszczysta ziemia nie dawała wody, a pora deszczowa już minęła.
Zbierali rosę, która spadała, oraz soki z owoców i ziół, ale to wszystko było kroplą w morzu ich potrzeb. Niektórzy rzucali się do morza, mając nadzieję, że prąd zaniesie ich na inne brzegi – nie mieli łodzi – a nieliczni, jeszcze bardziej niecierpliwi, odbierali sobie życie na miejscu.
Reszta poddała się ślepo losowi.
Najgorsze w tym zaklęciu było być może to, że zmiana z jednego wieku na drugi następowała tak szybko, że osoba nie miała czasu się przygotować. Nie byłoby tak źle, gdyby mężczyzna, który wstawał na zgromadzeniu ludowym, by doradzać w sprawie wojny lub pokoju, wyglądał jak niemowlę, o ile mówił z wiedzą i rozumem dorosłego mężczyzny.
Ale niestety, wraz z niemowlęcą zewnętrznością przyszła również jego bezradność i głupota, i nikt nie mógł go nauczyć niczego lepszego. Ostatecznym skutkiem było to, że zanim minął miesiąc, ludność została wytępiona, a wróżka Dindonette, zawstydzona i zasmucona skutkami swojej głupoty, opuściła wyspę na zawsze.
Wiele wieków później wróżka Selnozoura zachorowała, a jej lekarze nakazali jej podróżować dookoła świata dwa razy w tygodniu, aby zmienić powietrze. Podczas jednej z tych podróży dotarła na Wyspę Źródeł. Selnozoura nigdy nie podróżowała sama, zawsze zabierała ze sobą dwoje dzieci, które bardzo kochała – Cornichona, czternastoletniego chłopca, którego kupiła na targu niewolników, gdy był mały, oraz Toupette, o kilka miesięcy młodszą, powierzoną wróżce przez jej opiekuna, geniusza Kristopo.
Selnozoura planowała, że Cornichon i Toupette pobiorą się, gdy dorosną. Tymczasem podróżowali z nią małym statkiem, który poruszał się w powietrzu z prędkością tysiąc dziewięćset pięćdziesiąt razy większą niż nasze najszybsze okręty.
Oczarowana pięknem wyspy Selnozoura osadziła statek na lądzie, pozostawiając go pod opieką smoka, który podczas podróży mieszkał w ładowni, i wyszła na brzeg ze swoimi dwoma towarzyszami.
Zdumiona widokiem wielkiego miasta z całkowicie opustoszałymi ulicami i domami, postanowiła użyć swojej magii, by odkryć przyczynę.

Kiedy była tym zajęta, Cornichon i Toupette poszli sami na spacer i w końcu dotarli do źródła, którego bulgocząca woda wyglądała tak chłodno i pysznie w tak upalny dzień.
Zaledwie wypili głęboki łyk, gdy wróżka, która już dowiedziała się wszystkiego, co chciała, pospieszyła na miejsce.
„Och, uważajcie! Uważajcie!” – krzyknęła, gdy tylko ich zobaczyła. „Jeśli wypijecie śmiertelną truciznę, będziecie zgubieni na zawsze!”
„Trucizna?” – odpowiedziała Toupette. „To najsmaczniejsza woda, jaką kiedykolwiek piłam, a Cornichon powie to samo!”
„Nieszczęśliwe dzieci, jestem już za późno! Czemuście mnie opuścili? Słuchajcie, opowiem wam, co spotkało biednych mieszkańców tej wyspy i co spotka także was.
„Potęga wróżek jest wielka”, dodała, kończąc opowieść, „ale nie mogą one zniszczyć dzieła innej wróżki.
Za bardzo krótki czas popadniecie w bezradność i głupotę skrajnej starości, a jedyne, co mogę dla was zrobić, to uczynić to tak łatwym, jak to możliwe, i uchronić was przed śmiercią, którą ponieśli inni, ponieważ nie mieli nikogo, kto by się nimi opiekował.
Ale zaklęcie już działa! Cornichon jest wyższy i bardziej męski niż godzinę temu, a Toupette nie wygląda już jak mała dziewczynka.
To prawda, ale ten fakt nie wydawał się czynić młodych tak nieszczęśliwymi jak Selnozoura.
„Nie żałuj nas” – powiedział Cornichon. „Jeśli mamy się tak szybko zestarzeć, nie odkładajmy już ślubu. Co to szkodzi, że przyspieszymy upadek, skoro przyspieszamy też szczęście?”
Wróżka poczuła, że Cornichon ma rację, i widząc z twarzy Toupette, że nie ma się czego obawiać z jej strony, odpowiedziała: „Niech się więc stanie. Ale nie w tym strasznym miejscu. Natychmiast wrócimy do Bagoty, a uroczystość będzie najwspanialsza, jaką kiedykolwiek widziano.”
Wszyscy wrócili na statek i w ciągu kilku godzin pokonali cztery tysiące pięćset mil między wyspą a Bagotą. Wszystkich zdziwiła zmiana, jaką krótka nieobecność wywołała u młodych, ale ponieważ wróżka obiecała całkowitą tajemnicę co do przygody, nie byli mądrzejsi i pospieszyli przygotować swoje stroje na wesele, które zaplanowano na następną noc.
Wcześnie następnego ranka geniusz Kristopo przybył na dwór, podczas jednej ze swoich zwykłych wizyt u swojej podopiecznej. Jak wszyscy inni, był zdumiony nagłą zmianą u dziecka. Zawsze ją lubił, a w jednej chwili szaleńczo się w niej zakochał.
Natychmiast zażądał audiencji u wróżki i przedstawił swoją propozycję, nie wątpiąc, że zgodzi się na tak znakomitą partię.

Ale Selnozoura nie chciała go słuchać, a nawet zasugerowała, że Kristopo dla własnego dobra powinien szukać gdzie indziej.
Geniusz udał, że się zgadza, ale zamiast tego poszedł prosto do pokoju Toupette i wyleciał z nią przez okno, w tej samej chwili, gdy pan młody czekał na nią na dole.
Gdy wróżka odkryła, co się stało, wpadła w furię i posłała gońca za gońcem do geniusza w jego pałacu w Ratibouf, rozkazując mu natychmiast zwrócić Toupette i grożąc wojną, jeśli odmówi.
Kristopo nie udzielił bezpośredniej odpowiedzi wysłannikom wróżki, ale trzymał Toupette pod ścisłym nadzorem w wieży, gdzie biedna dziewczyna używała całej swojej siły perswazji, by nakłonić go do odłożenia ślubu. Wszystko byłoby jednak daremne, gdyby smutek, wraz z czarem magicznej wody, w ciągu kilku dni nie zmienił jej wyglądu tak całkowicie, że Kristopo przeraził się i oświadczył, że potrzebuje rozrywek i świeżego powietrza, a skoro jego obecność zdaje się ją dręczyć, powinna mieć spokój. Jednej rzeczy jednak odmówił: wysłania jej z powrotem do Bagoty.
Tymczasem obie strony zebrały armie, a Kristopo powierzył dowództwo nad swoją słynnemu generałowi, podczas gdy Selnozoura postawiła na czele swoich wojsk Cornichona. Lecz zanim wypowiedziano wojnę, do Ratibouf przybyli rodzice Toupette, wezwani przez geniusza.
Nie widzieli swojej córki od czasu, gdy rozstali się z nią jako niemowlęciem, ale od czasu do czasu podróżnicy do Bagoty przynosili wieści o jej urodzie. Dlatego bardzo się zdziwili, znajdując zamiast pięknej dziewczyny kobietę w średnim wieku, wprawdzie ładną, ale dość wyblakłą – wyglądała właściwie starzej niż oni sami.
Kristopo, który był prawie tak samo zaskoczony jak oni nagłą zmianą, uznał, że to żart jednego z jego dworzan, który schował Toupette i postawił na jej miejsce tę starszą damę.
W gniewie natychmiast wezwał wszystkich służących i strażników z miasta i zapytał, kto śmiał spłatać mu takiego figla oraz co stało się z ich więźniarką. Odpowiedzieli, że odkąd Toupette była pod ich opieką, nigdy nie opuszczała swoich pokoi bez welonu, a podczas spacerów po okolicznych ogrodach jej jedzenie było przynoszone i stawiane na stole; ponieważ wolała jeść sama, nikt nigdy nie widział jej twarzy ani nie wiedział, jak wygląda.
Słudzy mówili wyraźnie prawdę, więc Krystopo musiał im uwierzyć. „Ale”, pomyślał, „skoro oni nie mieli w tym ręki, to musi to być sprawka wróżki” i w gniewie rozkazał armii przygotować się do marszu.
Selnozoura oczywiście wiedziała, co geniusz knuje, ale była głęboko urażona, gdy usłyszała o tym brudnym pomyśle, który rzekomo wymyśliła.
Na początku chciała natychmiast porazić Krystopa, ale z wielkim trudem ministrowie namówili ją, by zaczekała i wysłała ambasadora do Krystopa, aby spróbować załagodzić sprawę.
Więc książę Zeprady wyruszył na dwór w Ratibouf, a po drodze spotkał Cornichona, który rozbił obóz ze swoją armią tuż za bramami Bagoty. Książę pokazał mu pisemny rozkaz wróżki, że pokój musi być na razie utrzymany, a Cornichon, pragnąc znów zobaczyć Toupette, poprosił, by mógł dołączyć do Zeprady'ego w misji do Ratibouf.
Namiętność geniusza do Toupette, która spowodowała wszystkie te problemy, wygasła, więc chętnie przyjął warunki pokoju zaproponowane przez Zeprady'ego, choć poinformował księcia, że wciąż wierzy, iż wina za straszliwą przemianę dziewczyny leży po stronie wróżki.

Na to książę odpowiedział tylko, że w tej kwestii ma świadka, który lepiej niż ktokolwiek inny może udowodnić, czy to wina Toupette, czy nie, i poprosił o przyprowadzenie Cornichona.
Kiedy Toupette dowiedziała się, że znowu zobaczy swojego dawnego ukochanego, jej serce skakało z radości, ale wkrótce przyszły wspomnienia wszystkiego, co się wydarzyło, i przypomniała sobie, że Cornichon też się zmienił. Chwila ich spotkania nie była tylko szczęściem, zwłaszcza dla Toupette, która nie mogła zapomnieć utraconej urody, a geniusz, który był obecny, w końcu przekonał się, że nie został oszukany, i wyszedł, aby podpisać traktat pokojowy, w towarzystwie swoich sług.
„Och, Toupette, moja droga Toupette!” – zawołał Cornichon, gdy tylko zostali sami. „Teraz, gdy znów jesteśmy razem, zapomnijmy o problemach przeszłości.”
„Problemy przeszłości!” – odpowiedziała. „A jak nazywasz utracone piękno i straszną przyszłość, która nas czeka? Wyglądasz o pięćdziesiąt lat starzej niż ostatnim razem, gdy cię widziałam, a ja aż nazbyt dobrze wiem, że los nie potraktował mnie lepiej!”
„Och, nie mów tego” – odpowiedział Cornichon, biorąc jej dłoń. „Zmieniłaś się, to prawda, ale każdy wiek ma swój urok i żadna sześćdziesięcioletnia kobieta nie jest piękniejsza od ciebie! Gdyby twoje oczy wciąż błyszczały jak dawniej, nie pasowałyby do twojej bladej skóry. Zmarszczki, które widzę na twoim czole, tłumaczą zwiększoną pełnię twoich policzków, a twoja szyja, choć usycha, jest elegancka w swoim zaniku. Ta harmonia rysów twarzy, nawet gdy się starzeją, jest najlepszym dowodem twojej dawnej urody.”
„Och, potworze!” – krzyknęła Toupette, wybuchając płaczem. „Czy to cała pociecha, jaką możesz mi dać?”
„Ale Toupette”, odpowiedział Cornichon, „zawsze mówiłaś, że nie dbasz o urodę, dopóki masz moje serce.”
„Tak, wiem”, powiedziała, „ale jak możesz nadal troszczyć się o kogoś, kto jest tak stary i brzydki jak ja?”
„Toupette, Toupette”, odpowiedział Cornichon, „pleciesz bzdury. Moje serce jest tak samo twoje jak zawsze i nic na świecie tego nie zmieni.”
W tym momencie rozmowy do pokoju wszedł Książę Zeprady z wiadomością, że geniusz, pełen skruchy za swoje zachowanie, udzielił Cornichonowi pełnego pozwolenia na wyjazd do Bagoty, kiedy tylko zechce, i na zabranie ze sobą Toupette; dodał, że chociaż prosi o wybaczenie, że nie pożegna się przed ich odjazdem, ma nadzieję odwiedzić ich w Bagocie już wkrótce.
Żadne z zakochanych nie spało tej nocy – Cornichon z radości na myśl o powrocie do domu, Toupette ze strachu przed ciosem w próżność, który czekał ją w Bagocie. Cornichon na próżno próbował pocieszać ją w podróży argumentami, które przedstawił dzień wcześniej. Robiło się tylko coraz gorzej, a kiedy dotarli do pałacu, poszła prosto do swoich starych komnat i błagała wróżkę, aby ona i Cornichon mogli pozostać w ukryciu i nie spotykać nikogo.
Jakiś czas po przybyciu wróżka była zajęta przygotowaniami do uroczystości mających uczcić pokój oraz przyjęciem geniusza, który był zdecydowany zrobić wszystko, aby odzyskać utraconą przyjaźń Selnozoury. Cornichon i Toupette zostali więc pozostawieni sami sobie i choć tego właśnie chcieli, zaczęli czuć się nieco zaniedbani.
W końcu, pewnego ranka, z okien zobaczyli, że wróżka i geniusz zbliżają się w przepychu ze wszystkimi swoimi dworzanami. Toupette natychmiast ukryła się w najciemniejszym kącie pokoju, ale Cornichon, zapominając, że nie jest już czternastoletnim chłopcem, pobiegł im na spotkanie.

W tym samym momencie potknął się i upadł, poważnie raniąc jedno oko. Kiedy Toupette zobaczyła swojego ukochanego leżącego bezradnie na podłodze, pospieszyła do niego, ale jej słabe nogi odmówiły posłuszeństwa i upadła prawie na niego, wybijając trzy z luźnych zębów o jego czoło.
Wróżka, która w tej chwili weszła do pokoju, wybuchnęła płaczem i w ciszy słuchała geniusza, który zasugerował, że wkrótce wszystko zostanie załatwione.
„Na ostatnim zebraniu wśród wróżek”, powiedział, „kiedy czynności każdej wróżki były badane i dyskutowane, zgłoszono wniosek, aby jak najbardziej zmniejszyć szkody spowodowane przez Dindonette, poprzez zaczarowanie źródła.
I postanowiono, że skoro zamierzała być tylko miła, otrzyma moc cofnięcia połowy zaklęcia. Oczywiście zawsze mogła zniszczyć fatalne źródło, co byłoby najlepszym rozwiązaniem, ale nigdy o tym nie pomyślała.
Niemniej jej serce jest tak dobre, że jestem pewien, iż gdy tylko usłyszy, że jest potrzebna, poleci na pomoc.
Zanim jednak przybędzie, do pani należy decyzja, które z dwojga ma odzyskać swoją pierwotną siłę i urodę.
Na te słowa duch stracił odwagę. Zarówno Cornichon, jak i Toupette byli jej równie drodzy, i jak mogła faworyzować jednego kosztem drugiego? Jeśli chodzi o dworzan, żaden z mężczyzn nie mógł zrozumieć, dlaczego wahała się choćby przez sekundę, by wybrać Toupette'a, podczas gdy damy były równie zdecydowanie po stronie Cornichona.
Lecz jakkolwiek niepewna musiała być wróżka, zupełnie inaczej było z Cornichonem i Toupette'em.
„Och, moja ukochana”, wykrzyknął Cornichon, „nareszcie będę mógł dać ci najlepszy dowód mojego oddania, pokazując ci, jak bardzo cenię piękno twojej duszy ponad piękno twojego ciała! Podczas gdy najczarowniejsze kobiety na dworze padną ofiarą mojej młodości i siły, ja nie będę myślał o niczym innym, jak tylko o składaniu ich u twoich stóp i wychwalaniu twojego wieku oraz twoich zmarszczek z całego serca.”
„Nie tak szybko”, przerwała Toupette. „Nie widzę, dlaczego ty miałbyś dostać wszystko. Dlaczego zadajesz mi takie upokorzenia? Ale zaufam sprawiedliwości wróżki, która nie potraktuje mnie w ten sposób.”
Potem weszła do swoich pokoi i odmówiła ich opuszczenia, mimo błagań Cornichona, by pozwoliła mu się wytłumaczyć.
Nikt na dworze nie myślał ani nie mówił o niczym innym w tych kilku dniach przed przybyciem Dindonette, po której wszyscy spodziewali się, że załatwi sprawę w mgnieniu oka. Lecz niestety, ona sama nie miała pojęcia, co byłoby najlepsze, i zawsze przyjmowała opinię tego, z kim rozmawiała. W końcu wpadła na pomysł, który wydawał się jedynym sposobem na zadowolenie obu stron, i poprosiła wróżkę, aby zwołała cały dwór i lud, by wysłuchali jej decyzji.
„Szczęśliwy jest ten” – zaczęła – „kto może naprawić zło, które wyrządził, ale szczęśliwszy jest ten, kto nigdy niczego nie wyrządził.”
Ponieważ nikt nie zaprzeczył tej uwadze, ciągnęła dalej:
„Mnie wolno tylko cofnąć połowę szkody, którą wyrządziłam. Mogłabym przywrócić ci młodość” – powiedziała do Cornichona – „albo urodę” – i zwróciła się do Toupette. „Zrobię jedno i drugie, i nie zrobię nic.”

Szmer ciekawości wzniósł się z tłumu, podczas gdy Cornichon i Toupette drżeli ze zdumienia.
«Nie – nie miałabym serca» – ciągnęła Dindonette – «pozwolić jednemu z was starzeć się, podczas gdy drugie cieszy się zaszczytem młodości. A skoro nie mogę przywrócić wam obojgu naraz tego, czym byliście, niech jedna połowa waszych ciał stanie się znów młoda, a druga niech nadal się starzeje. Zostawiam wam wybór, która połowa ma to być – czy mam narysować linię wokół talii, czy linię prosto w dół przez środek ciała.»
Rozejrzała się dumnie, oczekując oklasków za swój genialny pomysł. Ale Cornichon i Toupette drżeli z gniewu i rozczarowania, a wszyscy inni wybuchnęli śmiechem. Z litości dla nieszczęśliwych kochanków wystąpiła Selnozoura.
„Czy pani nie uważa”, powiedziała, „że zamiast tego, co pan proponuje, lepiej byłoby pozwolić im na zmianę cieszyć się swoją dawną młodością i urodą przez określony czas? Jestem pewna, że pan może to łatwo załatwić.”
„Co za doskonały pomysł!” zawołała Dindonette. „Och, tak, oczywiście, że to najlepsze! Którego z was mam dotknąć najpierw?”
„Dotknij jej”, odpowiedział Cornichon, który zawsze chętnie ustępował Toupette. „Znam jej serce zbyt dobrze, by obawiać się jakiejkolwiek zmiany.”
Wtedy wróżka pochyliła się i dotknęła ją swoim magicznym pierścieniem, i w jednej chwili stara kobieta znów była dziewczynką. Cały dwór płakał z radości na ten widok, a Toupette podbiegła do Cornichona, który upadł ze zdumienia, obiecując często go odwiedzać i opowiadać mu o wszystkich balach i przygodach.
Dwie wróżki poszły do swoich pokoi, a geniusz poszedł za nimi, aby się pożegnać.
„Och, wielkie nieba!” wykrzyknęła nagle Dindonette, przerywając genialną mowę pożegnalną. „Zapomniałam zupełnie ustalić czasu, kiedy Cornichon ma stać się znowu młody. Jakże głupio z mojej strony! A teraz obawiam się, że jest już za późno, bo powinnam była to ogłosić, zanim dotknęłam Toupette pierścieniem. Och, wielkie nieba! Och, wielkie nieba! Czemu nikt mnie nie ostrzegł?”
„Była pani taka pośpieszna”, odpowiedziała Selnozoura, która już od dawna zauważyła szkodę, jaką wróżka znowu wyrządziła, „i możemy tylko czekać teraz, aż Cornichon osiągnie ostatnią starość, kiedy napije się wody i stanie się znowu dzieckiem, tak że Toupette będzie musiała spędzić życie jako pielęgniarka, żona i opiekunka.”
Po udręce duszy i słabości ciała, którym Toupette tak długo była poddawana, wydawało się, że nie może się wystarczająco zabawić i rzadko znajdowała czas, by odwiedzić biednego Cornichona, choć nie przestała go kochać ani być dla niego dobra. Mimo to była zupełnie szczęśliwa bez niego, a to widział biedny starzec, prawie ślepy i głuchy ze starości.
Jednak to Kristopo został, by ostatecznie cofnąć zaklęcie Dindonette i przywrócić Cornichonowi utraconą młodość, a geniusz był tym bardziej zadowolony, że przez czysty przypadek odkrył, iż Cornichon jest w rzeczywistości jego synem.
Na tej podstawie wziął udział w wielkim corocznym zgromadzeniu wróżek i poprosił, aby ze względu na jego zasługi dla tak wielu członków, ta jedna łaska mogła być mu udzielona. Taka prośba nigdy wcześniej nie została wysłuchana w krainie wróżek i spotkała się ze sprzeciwem niektórych starszych wróżek, ale zarówno Kristopo, jak i Selnozoura byli tak wysoko cenieni, że niezadowolenie odłożono na bok, a najnowsza ofiara wróżki została uznana za wolną od zaklęcia.
Jedyną rzeczą, o którą geniusz poprosił w zamian, było to, aby mógł towarzyszyć wróżce z powrotem do Bagoty i być obecnym, gdy syn przybierze swoją prawdziwą postać.
Postanowili po prostu powiedzieć Toupette, że znaleźli jej męża, i sprawić jej miłą niespodziankę podczas ślubu, który został wyznaczony na następną noc. Usłyszała tę wiadomość ze zdumieniem i z wielkim bólem z powodu smutku, który z pewnością odczuje Cornichon, gdy jego miejsce zajmie ktoś inny, ale nie śniło jej się, by nie posłuchać wróżki, i spędziła cały dzień, zastanawiając się, kim mógłby być pan młody.
O wyznaczonej godzinie w pałacu wróżki zgromadził się wielki tłum, który był udekorowany najsłodszymi kwiatami, znanymi tylko w krainie wróżek. Toupette zajęła swoje miejsce, ale gdzie był pan młody?
– Przyprowadźcie Cornichona! – powiedziała wróżka do szambelana.
Ale Toupette wtrąciła: „Och, pani, oszczędź go, błagam, tej gorzkiej boleści i pozwól mu pozostać w ukryciu i spokoju.”
„To konieczne, żeby tu był”, odpowiedziała wróżka, „i nie będzie żałował.”
I gdy mówiła, wprowadzono Cornichona, uśmiechającego się z głupoty skrajnej starości na widok odświętnie ubranego tłumu.
„Przyprowadźcie go tutaj”, rozkazała wróżka, machając ręką na Toupette, która cofnęła się ze zdziwienia i przerażenia.

Selnozoura wzięła wtedy rękę biednego starca, a geniusz wystąpił naprzód i dotknął go trzykrotnie pierścieniem, i w tej samej chwili Cornichon przemienił się w pięknego młodego mężczyznę.
„Żyjcie długo”, powiedział geniusz, „i cieszcie się szczęściem z waszą żoną, i kochajcie waszego ojca.”
I taki był koniec szkód, które wyrządziła wróżka Dindonette!

BokRobot
BokRobot brings together books and fairy tales to read and explore. Discover a growing collection, or create books and fairy tales of your own.